czwartek, 20 czerwca 2019

O miłości na trzy kroki 💕 - "Trzy kroki od siebie"


Uwielbiam książki, w których występuje motyw choroby lub szpitali! Jednak zawsze wywołują one we mnie ogrom przeróżnych emocji - przeważnie jest to wzruszenie i smutek, ale często towarzyszy temu także radość, śmiech, czy zauroczenie. Zawsze jednak po przeczytaniu takiej książki potrzebuję trochę czasu, żeby się pozbierać - to u mnie stały element. Do tej pory nie trafiłam jeszcze na taką pozycję z tym motywem, która by mnie rozczarowała i cieszę się bardzo, że "Trzy kroki od siebie" również nie muszę zaliczać do tego grona!

"Przepaść między nami nigdy nie zniknie ani nawet się nie zmniejszy. Zawsze będą nas dzielić trzy kroki."


Myślę, że o tej historii zrobiło się głośno głównie przez jej ekranizację, która jakiś czas temu miała swoją premierę, oraz na pewno też trochę przez Cole'a Sprouse'a, który zagrał Willa. Sama nie widziałam jeszcze filmu, więc jego nie mogę jeszcze ocenić, ale cały czas, gdy czytałam książkę właśnie jego osoba wkradała mi się do wizji Willa. Strasznie tego nie lubię, bo potem przeszkadza mi to w dobrym zrozumieniu postaci. Ale jakoś sobie z tym poradziłam, więc nie jest źle!

Głównych bohaterów (Stelle oraz Willa) poznajemy w szpitalu, do którego trafiają na kolejne badania z racji mukowiscydozy na którą chorują. Od razu coś zaczyna się między nimi dziać, jednak na oddziale zasada jest jedna - zachowaj minimum trzy kroki odległości od innego muko. 
Gdy o tym przeczytałam od razu dotarło do mnie, że ta znajomość pomiędzy bohaterami, a raczej rozwijające się pomiędzy nimi uczucie będzie na prawdę trudne i nie tylko będzie ogromnym wyzwaniem dla nich, ale również i we mnie wzbudzi ogromną dozę uczuć. Zastanawiałam się też, jak autorzy to wszystko wykreowali, żeby jednak cała historia okazała się ciekawa dla czytelnia o oddawała to wszystko, co czują Will oraz Stella. No cóż... udało im się! A mi bardzo się to spodobało.

Cała książka to tak na prawdę wizja kwitnącego powoli uczucia pomiędzy dwójką młodych ludzi okraszona cudownymi bohaterami, których zwyczajnie  nie da się nie lubić, oraz fantastycznym klimatem, od którego ja sama nie mogłam się oderwać. 
Wszystkie opisy wnętrz czy sytuacji zostały przedstawione w bardzo realistyczny i szczegółowy sposób, co pozwoliło mi w pełni oddać się książce. Z tego co wiem, pomysł na powieść wyszedł od Mikki Daughtry oraz Tobias'a Iaconis'a, ale to Rachel Lippincott przełożyła wszystko na papier. Mogę więc powiedzieć, że wykonała ona na prawdę świetną robotę. Bardzo spodobał mi się jej styl, od którego nie mogłam się oderwać. Jest on niezwykle lekki i wciągający. Mimo dość poważnego tematu przedstawionego w książce nie poczułam się przytłoczona tym co czytam, a to uważam za bardzo duży plus. 

"- Nie martw się o mnie. - Uśmiecha się zapłakany. - Nawet jeżeli jutro miałbym przestać oddychać nie zmieniłbym ani jednej sekundy."


Jeśli więc szukacie świetnego romansu młodzieżowego, ale takiego, który jednak będzie umiał was czegoś nauczyć, to jak najbardziej polecam wam Trzy koki od siebie". Ta książka ma to coś, co sprawi, że nie będziecie się mogli od niej oderwać, a przedstawiona w niej historia poruszy was do głębi. Poznanie jej mogę jak najbardziej zaliczyć do udanych - teraz pozostaje mi obejrzenie jej ekranizacji, która mam nadzieję, oczaruje mnie tak bardzo, jak jej pierwowzór.


Tytuł oryginału: Five Feet Apart

Autor: Rachel Lippincott, Mikki Daughtry, Tobias Iaconis
Ilość stron: 336 stron
Wydawnictwo: Media Rodzina
Premiera: 15.05.2019
Ocena: 7/10

📚WYPOŻYCZ W BIBLIOTECE📚

Za możliwość zapoznania się z książką serdecznie dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina!

sobota, 1 czerwca 2019

[230] "Wynajmij sobie chłopaka" Steve Bloom


Wynajmij sobie chłopaka to była jedna z tych książek, na które w ostatnim czasie miałam na prawdę wielką chrapkę! Najpierw słyszałam o filmie, w którym miał grać Noah Centineo (i już w tym momencie niesamowicie podekscytowałam się tą historią), a dopiero później dotarła do mnie informacja, że jest to adaptacja książki. Akurat nadarzyła mi się taka okazja, aby poznać papierowy pierwowzór netflixowego hitu, więc stwierdziłam - a czemu by nie skorzystać?

"Brooks Rattigan nie robił tego dla pieniędzy. 
W każdym razie nie na początku. 

Kiedy Brooks proponuje, że zabierze na bal absolwentów kuzynkę Brudette’a, którą chłopak wystawił do wiatru, kierują nim jak najszlachetniejsze pobudki. Dostaje jednak trzysta dolarów napiwku, a wśród najbogatszych mieszkańców trzech stanów niesie się wieść o jego nienagannych manierach. Brooks wykorzystuje więc okazję, żeby sobie dorobić – oferuje usługi niezwykle zamożnym, nadopiekuńczym rodzicom, pragnącym, by ich córki mogły przeżyć niepowtarzalne chwile podczas szkolnych imprez, w które obfituje kalendarz ostatniego roku liceum. Poza tym Brooksowi kasa jest potrzebna, żeby mógł się dostać na wymarzony uniwersytet. To dla chłopaka jedyna szansa, żeby wyrwać się z robotniczego miasteczka i osiągnąć sukces. Co z tego, że po drodze trzeba się uciec do paru oszustw i kilka razy pójść na skróty? Nikomu przecież nie dzieje się krzywda. 

Brooks nie przewidział jednak, że na swej drodze napotka nieprzewidywalną Celię Lieberman... I pociągającą Shelby Pace."
[opis pochodzi od wydawcy]

Brooks Rattigan to typowy amerykański nastolatek, który będąc już w ostatniej klasie liceum zastanawia się, co zrobić ze swoją przyszłością. Chociaż nie! O Brooksie nie można powiedzieć, że się zastanawia, bo chłopak doskonale wie, na jakie studia chce iść. Musi on włożyć sporo pracy i ciężkiego zakuwania, aby osiągnąć najbardziej odpowiedni wynik na testach, które otworzą mu drzwi do wymarzonej Columbii. Gdy jednak większość czasu poświęca na naukę, nie ma kiedy zarabiać na swoje codzienne wydatki. Nieoczekiwanie nadarza się okazja, kiedy Brooks postanawia towarzyszyć kuzynce jednego z uczniów ze szkoły. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby to zdarzenie zainspirowało chłopaka do otworzeniu nowej działalności - a mianowicie wynajmu towarzysza na bal dla zdesperowanych rodziców samotnych nastolatek.

Powiem wprost - moje uczucia względem tej książki są bardzo mieszane... Z jednej strony mogę powiedzieć, że mi się podobała, ale z drugiej mam co do niej sporo uwag. Zacznę może jednak od tego, co mi się tutaj podobało. Przede wszystkim zachwycił mnie sposób, w jaki autor przedstawił postać głównego bohatera, czyli Brooksa Rattigana. No kurczę! Tak mnie ten chłopak zauroczył, że chętnie przeczytałabym tą książkę tylko i wyłącznie dla jego osoby. Steve Bloom świetnie poprowadził narrację z jego punktu widzenia. Sprawił, że przez to cała historia nabrała takiego żywiołu oraz autentyczności. Czytając wiedziałam, że na sto procent mam do czynienia z nastolatkiem - a to przez sposób, w jaki się wypowiadał a to poprzez jego zachowanie. Tutaj jestem na jedno wielkie TAK! Dawno już żaden główny bohater mnie tak nie zauroczył. Może Steve Bloom napisze kolejną książkę. Jeśli tak, to ja sięgnę po nią, aby sprawdzić, czy kolejna jego postać jest równie charyzmatyczna.

Sam pomysł na historię również mi się podobał - był bardzo ciekawy i oryginalny. Ja to kupuję. Jednakże mimo wszystko coś mi tutaj trochę zabrakło. Miejscami książkę czytało mi się trochę ciężko i żmudnie, a to sprawiło, że często miałam ochotę odłożyć tą pozycję na półkę. Niekiedy odniosłam wrażenie, że niektóre momenty są niepotrzebne, a w ich miejsce można by dołożyć coś znacznie ciekawszego. Właśnie to sprawiło, że książka trochę mi się nie podobała. Mówię - pomysł był fajny, ma ona kilka mocnych elementów, ale braki niestety też są.

Ale nie żałuję, że ją przeczytałam. Fajna historia - znacznie lepsza niż film, który był bardzo ubogi w wątki z książki (co jest dziwne, bo jeśli dobrze pamiętam scenariusz współtworzył sam autor książki).  Jeśli więc będziecie mieć okazję to sięgnijcie po nią. Myślę, że może wam się spodobać.




Tytuł oryginały: The Stand-In

Autor: Steve Bloom
Ilość stron: 360
Wydawnictwo: YA!
Premiera: 15.05.2019 r.
Ocena: 5/10

📚 WYPOŻYCZ W BIBLIOTECE 📚

Za możliwość zapoznania się z książką serdecznie dziękuję Wydawnictwu YA!

sobota, 27 kwietnia 2019

[229] "Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda. Oryginalny scenariusz" J.K. Rowling


Większość moli książkowych ma zasadę "najpierw książka, potem film". Dla mnie jest to przeważnie obojętne - gdy mam pod ręką książkę, czytam książkę, a kiedy mam pod ręką film, oglądam film. Jednakże w przypadku scenariuszy do Fantastycznych zwierząt... trzymam się zasady, że najpierw film, a dopiero późnij książka - jednak w tym przypadku nie obyło by się niestety bez spojlerów 🙈
Tak więc, choć Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda. Oryginalny scenariusz miałam u siebie już wcześniej, musiałam zrobić wszystko, żeby się do niego nie dobrać przed obejrzeniem filmu. Powiem tak - udało się, ale było bardzo ciężko 😂

"Po tym jak został zdemaskowany i schwytany w Nowym Jorku, Gellert Grindelwald, potężny czarnoksiężnik, spełnia swą groźbę i ucieka w dramatycznych okolicznościach. Jego celem jest zgromadzenie jak największej liczby nowych zwolenników swojej sprawy — wyniesienia czarodziejów ponad wszystkie niemagiczne istoty. 

Jedyną osobą, która ma szanse go powstrzymać, jest Albus Dumbledore, którego niegdyś uważał za swojego najlepszego przyjaciela. Jednak Dumbledore nie obejdzie się bez pomocy byłego ucznia – Newta Skamandera, który już raz pokrzyżował plany Grindelwalda. Przygoda ponownie splecie losy Newta, Tiny, Queenie i Jacoba. Ich nowa misja, tym razem w Paryżu, okaże się sprawdzianem lojalności, kiedy będą stawiali czoło kolejnym zagrożeniom w coraz bardziej niebezpiecznym i podzielonym świecie czarodziejów. "
[opis pochodzi od wydawcy]

Wydarzenia przedstawione w tym tomie mają miejsce po tych przedstawionych nam w Fantastycznych zwierzętach i jak je znaleźć. J.K. Rowling postanowiła w telegraficznym skrócie opowiedzieć swoim czytelnikom, co przez ten czas przydarzyło się głównym bohaterom. Dowiadujemy się miedzy innymi, że Newtowi udało się wydać w końcu książkę, ale przez szkody, których dokonał w Nowym Jorku otrzymał zakaz wyjeżdżania z kraju. Tutaj w końcu poznajemy także całą masę nowych bohaterów. Pojawia się na przykład Leta Lestrange i tutaj muszę powiedzieć, że jakoś się tej postaci bardzo obawiałam. Ale kurczę - polubiłam ją i to bardzo! Pojawia się także gwóźdź programu, czyli bohater, na którego wszyscy czekali - młody Albus Dumbledore. Moim zdaniem pojawiło się go tutaj bardzo mało i szczerze nie za bardzo rozumiem te wszystkie zachwyty pod jego adresem (błagam nie bijcie!). To znaczy - owszem był całkiem spoko, ale no jakiegoś szału nie było niestety.

Dobra gdy wstęp mamy już za sobą, to mogę opowiedzieć o czymś, co najbardziej mi się w tej części nie spodobało i sprawiło, że miałam ochotę rzucić na J.K. Rowling nie jedną avadę 🙈 A mówię tutaj o wątku Queenie i Jacoba. Nie chcę pisać wam tutaj wszystkiego, bo zdradziłabym wam całą fabułę - myślę, że ci co czytali, wiedzą, co mam na myśli. Takich rzeczy się po prostu nie robi! 😭
Queenie była jedną z moich ulubionych postaci i wydaje mi  się, że autorka trochę przekoloryzowała to... co zrobiła w scenariuszu. Po prostu ciężko jest mi uwierzyć w to, że Queenie mogłaby zrobić to, co zrobiła i już. Właśnie ten wątek kompletnie nie podobał mi się w całym scenariuszu i najchętniej rzuciłabym na siebie obliviate, żeby kompletnie o nim zapomnieć...

Ale co trzeba przyznać J. K. Rowling - akcja trzyma w napięciu i od całości zwyczajnie nie można się oderwać. Jestem pewna, że każdy, kto przeczytał scenariusz, czy obejrzał film na jego podstawie już teraz nie może się doczekać kolejnej części serii. Wydaje mi się również, że mówiłam o tym, w przypadku recenzji scenariusza pierwszej części, ale powtórzę to jeszcze raz - zdaję sobie sprawę, że takie czytanie scenariusza nie jest dla każdego. Sama też miałam z początku nie mały problem z przyzwyczajeniem się do tego stylu pisania. Jednakże nie da się ukryć, że jest to wręcz obowiązkowa pozycja dla każdego potterhead. Z resztą jak oprzeć się takiej pięknej okładce? 😍

Także polecam, oczywiście, że tak! Mimo tego, że przez J.K. Rowling moje serce krwawi aż do teraz to i tak polecam. Dla Newta i jego fantastycznych zwierzaków, których i tutaj jest pełno, zdecydowanie warto sięgnąć po tą pozycję!

Tytuł oryginału: Fantastic Beasts: Crimes of Grindelwald. Orginal Screenplay
Autor: J. K. Rowling
Cykl: Fantastyczne zwierzęta
Tom: 2
Ilość stron: 304 strony
Wydawnictwo: Media Rodzina
Premiera: 13 lutego 2019 r.
Ocena: 7/10

📚 WYPOŻYCZ W BIBLIOTECE! 📚

Za możliwość zapoznania się z książką dziękuję bardzo Wydawnictwu Media Rodzina!

📖 FANTASTYCZNE ZWIERZĘTA: 📖
fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć | fantastyczne zwierzęta: zbrodnie grindelwalda

piątek, 26 kwietnia 2019

[228] "Pragnij mnie" Abbi Glines


Na wstępie muszę wam powiedzieć, że "przystojniak" z okładki Pragnij mnie jest chyba jedynym z całej dotychczasowej ósemki, który w ogóle mi się nie podoba... I tak, tak wiem... nie powinno się oceniać książki po okładce, ale no kurczę... przez cały czas jak na niego patrzyłam obawiałam się, że ta część mojej ukochanej serii w ogóle mi się nie spodoba - i to właśnie przez niego. Tak, czasem moja logika jest bardzo pokręcona 😂 Więc jeśli może wśród was znalazły się i takie osoby, które mogły myśleć podobnie, jak ja, to mogę wam już zdradzić, że mimo tego "przystojniaka" na okładce, ta część serii Sea Breeze jest cudowna i bardzo wyjątkowa!

 Zaciekawiłam wam? To koniecznie przeczytajcie dalszą część recenzji!

"Sześć lat temu Dewayne Falco stracił ukochanego brata Dustina. Gnębiony poczuciem winy, przez długi czas od wypadku nie chce się do nikogo nie zbliżyć. Jednak gdy do sąsiedniego domu wprowadza się dawna ukochana brata, a drzwi otwiera jego miniaturowa kopia, wspomnienia wracają. Dewayne uświadamia sobie, że może jeszcze nie wszystko stracone. 

Sienna Roy kochała Dustina Falco właściwie od zawsze. Chłopak z sąsiedztwa, licealny gwiazdor koszykówki, a przy tym jej najlepszy przyjaciel. Tuż po jego śmierci Sienna dowiaduje się, że jest z nim w ciąży. Niestety dla niej i jej dziecka brakuje miejsca w pogrążonych w żałobie sercach. Teraz, wracając do Sea Breeze, dziewczyna ma wątpliwości czy będzie w stanie wybaczyć rodzinie Falco, która odwróciła się od niej, gdy była w ogromnej potrzebie. 

Wzruszająca historia prawdziwej miłości."
[opis pochodzi od wydawcy]


Poznajemy tu historię Dewayne Falco, który tak jak prawie wszyscy bohaterowie poprzednich części należy do słynnej paczki z Sea Breeze. O ile dobrze pamiętam, to we wcześniejszych książkach autorka wspominała o nim na prawdę baaardzo mało (może była to jakaś jedna wzmianka), dlatego więc poznawanie jego historii było dla mnie na prawdę ciekawe. Nie skłamię, gdy powiem, że polubiłam tego wielkoluda od samego początku książki - wydaj mi się niezwykle opiekuńczy, a do tego te jego wszystkie tatuaże! No czego chcieć więcej. Dalej, a w zasadzie powinnam powiedzieć, że na samym początku, autorka przedstawia nam Siennę Roy oraz jej uroczego synka Micah. Dziewczyna, mimo młodego wieku, została już bardzo mocno doświadczona przez los, a teraz mając u boku ukochanego synka, wraca do Sea Breeze, aby móc wieść w końcu normalne życie. Sienna również od samego początku zdobyła moją sympatię - przede wszystkim spodobało mi się w niej to, że mimo ciężkich przeżyć nie poddała się i starała się robić wszystko, żeby zapewnić Micahowi szczęśliwe dzieciństwo. Żeby było jeszcze ciekawiej, dom rodzinny naszej bohaterki znajduje się dokładnie na przeciwko domu jej byłego chłopaka i ojca Micah, który jeszcze przed narodzinami chłopca zginął w wypadku samochodowym.
Jak to bywa u Abbi Glines i tutaj nie mogło zabraknąć więc licznych  nieporozumień, które bardzo mocno wpłynęły na relacje między bohaterami.

Na samym początku wspomniałam, że wcześniej o Dewaynie autorka nie wspominała zbyt często i niestety czytając Pragnij mnie ma się wrażenie, że co raz bardziej odsuwamy się od paczki wcześniejszych bohaterów. Owszem i tutaj oni się pojawiają (na przykład Amanda Hardy, czy jej chłopak Preston, który był jednym z bliskich przyjaciół Dewaynea), ale jednak to nie jest już do końca ta sama paczka - a przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie. Troszkę mi to w trakcie czytania przeszkadzało, bo czułam się, jakbym czytała jakąś całkowicie inną serię. Jednakże mimo to uważam, że historia zawarta w Pragnij mnie i tak należy do jednej z najlepszych z całej serii.

Po poprzednim tomie czułam lekki niedosyt, bo zabrakło mi tam tych nieco bardziej erotycznych scen, które zawsze występowały w serii. Tutaj jednak autorka odpokutowała za te wszystkie braki z czego ja osobiście bardzo się cieszę! Całość czytałam z wielkim zaangażowaniem i wypiekami na twarzy, a to mówi chyba samo za siebie 😍

Muszę się tutaj jednak do czegoś przyczepić. Nie zrozumcie mnie źle, Pragnij mnie na prawdę mi się podobała i już teraz będę wam ją polecać, jednakże patrząc wstecz, na poprzednie książki z tej serii, mam wrażenie, że  tej bardzo mało się działo. Wcześniej mieliśmy kilka różnych problemów i rozterek bohaterów, a tutaj występuje tak na prawdę tylko jeden główny i może ze dwa takie bardzo poboczne. Ale patrząc na historię już będąc po jej lekturze, wydaje mi się, jakby autorka mówiła mimo wszystko tylko o jednej rzeczy. Nie zdziwiłabym się, gdyby ktoś z czytelników stwierdził, że ta historia brzmi, jakby autorka pisała ją na siłę. Ja sama niestety odnoszę trochę takie wrażenie. Cóż... mi został już tylko ostatni tom do przeczytania, więc mam wielką nadzieję, że tam pod tym względem będzie o wiele lepiej.

Jednakże tak jak mówiłam, jeśli uwielbiacie twórczość Abbi Glines to i ta książka musi znaleźć się u was obowiązkowo do przeczytania. Myślę, że mimo tych kilku drobnych minusów to kolejna świetna historia z pod pióra autorki. We wstępie pisałam wam, że jest ona również wyjątkowa, a to dlatego, że możemy obserwować relację już znacznie dojrzalszych i rozgarniętych (mimo wszystko) bohaterów, co z całą pewnością może nie jednego z nas wiele nauczyć.
Także - tak, ja jak najbardziej polecam wam tą książkę. A mi samej już się serce kraje, że to przedostatni tom z mojej ukochanej serii.


Tytuł oryginału: Hold On Tight
Autor: Abbi Glines
Cykl: Sea Breeze
Tom: 8
Ilość stron: 320 stron
Wydawnictwo: Pascal
Premiera: 03 kwietnia 2019
Ocena: 8/10

📚 WYPOŻYCZ W BIBLIOTECE! 📚
"Pragnij mnie" Abbi Glines

Za możliwość zapoznania się z książką serdecznie dziękuję Wydawnictwu Pascal!

📖 SEA BREEZE: 📖
oddychaj mną | wybierz mnie | ocal mnie | dotknij mnie | zatrzymaj mnie | uwiedź mnie | uważaj na mnie | pragnij mnie | until the end

niedziela, 14 kwietnia 2019

[227] "Biały królik. Czerwony wilk" Tom Pollock


Ostatnio mam wrażenie, że każda książka, po którą sięgam niezwykle mnie zaskakuje. Czasem zaskoczenie jest pozytywne, ale niestety czasem też i negatywne. I choć przeważnie umiem powiedzieć, czy jakaś historia mi się podobała, czy nie, to akurat w przypadku Białego królika. Czerwonego wilka mam z tym ogromny problem...

"Siedemnastoletni Peter Blankman cierpi na poważne zaburzenia lękowe. Sparaliżowany strachem przed codziennymi sytuacjami, które wywołują w nim napady paniki, odnajduje pocieszenie w matematyce, której niezmiennym prawom może w pełni zaufać. Wsparciem służą mu też bliskie osoby: zajmująca się pracą naukową matka, nieustraszona siostra bliźniaczka Bel oraz jedyna przyjaciółka Ingrid. 

Jednak, gdy matka Petera zostaje z nieznanego powodu dźgnięta nożem podczas ceremonii wręczenia nagród naukowych, a jego siostra znika bez śladu, nastolatek zostaje bez ostrzeżenia wciągnięty w pełen przemocy świat szpiegów, o którego istnieniu nie miał pojęcia. Peter ma do dyspozycji tylko jedną broń – swój niesamowity dar analitycznego myślenia. 

Pełen napięcia, inteligentny thriller o zwodniczości ludzkiego umysłu prowadzi czytelnika aż do szokującego zakończenia."
[opis pochodzi od wydawcy]

Peter, czyli główny bohater powieści Toma Pollocka, to zdecydowanie niezwykle barwna postać. Nie dość, że ma wręcz świra na punkcie matematyki, a jego myśli wciąż zajmują liczby, to dodatkowo chłopak odkąd tylko pamięta zmaga się z jednym wielkim strachem. To właśnie on wpływa na całe jego życie, a ataki pani są jego nieodłącznym towarzyszem. Jedyna osoba, która w pełni rozumie Petera i jest jego bratnią duszą to Bel - jego siostra bliźniaczka. To ona zawsze broni go, kiedy tego potrzebuje i wspiera w najgorszych chwilach. Jest jeszcze Ingrid, która stała się najlepszą przyjaciółką chłopaka i jedyną, która rozumie jego matematyczny umysł. Gdy bliźniaki wraz ze swoją matką wybierają się na galę podczas której ma dojść do wręczenia nagrody ich rodzicielce ktoś dźga ją nożem. Peter zostaje zabrany przez współpracowników jego matki w bezpieczne miejsce. Nikt jednak nie wie gdzie jest Bel, a bez niej Pete nie potrafi sobie poradzić.

Książka zapowiadała się na prawdę fantastycznie i bardzo intrygująco. Mnie osobiście przyciągnął do niej ten matematyczny wątek, bo nie ukrywam, że zawsze miałam do tego typu rzeczy słabość (pomińmy fakt, że połowy z tego żargonu nie rozumiałam 😂). Teraz, już po lekturze książki jestem na prawdę pod wielkim wrażeniem tego, jak autorowi udało się ogarnąć ten motyw. Nie znam się jakoś specjalnie na matematyce, dlatego nie potrafię powiedzieć na ile to wszystko zgadzało się z prawdą, jednak myślę, że autor włożył w napisanie swojej książki na prawdę sporo pracy. Dowiedziałam się, że on sam jej takim matematycznym freak'iem, więc w sumie nie ma się co dziwić, że postanowił wpleść w tą powieść swoje zainteresowania, ale i tak myślę, że należy mu się wieli szacunek. Z tych rzeczy wziętych z życia autora mamy tutaj jeszcze jeden wątek, a jest to choroba psychiczna Petera. Autor w podziękowaniach pisał, że Biały króli. Czerwony wilk to dla niego bardzo osobista książka właśnie ze względu na zaburzenia psychiczne chłopaka, dlatego widać, że na pewno było mu ciężko podzielić się tym ze swoimi czytelnikami. Z drugiej strony możemy być pewni, że facet wie, o czym pisze.

Fabuła książki na prawdę mnie wciągnęła i czytają cały czas zadawałam sobie pytanie, jak to wszystko się skończy. Ale mimo tego, że ciekawie mi się ją czytało i że podobało mi się wszystko to, o czym powiedziałam wcześniej, jestem pewna, iż książka ta z całą pewnością nie zostanie na dłużej w mojej pamięci. Gdy patrzę na jej ogół przychodzi mi na myśl tylko jedno słowo - nudna. Tak, dokładnie, mimo tego co wcześniej mówiłam mocno się przy tej książce wynudziłam. Wydaje mi się że to głównie przez to, że cała fabuła była dość mocno rozciągnięta. Z wielu wątków można by śmiało zrezygnować, bo niczego specjalnego do książki nie wnosiły. Wiele rzeczy nie zostało tam również wyjaśnionych. Myślałam, że odpowiedzi na moje pytania poznam przy zakończeniu, ale tak się nie stało. Końcówka również była dla mnie raczej mdła i szczerze to nic mnie nie zszokowało. Powiedziałabym, że było to po prostu dziwne. 

Czy polecam wam Białego królika. Czerwonego wilka? Chyba jednak nie. Autor ma ciekawy styl, przez co chętnie poznam inne jego powieści i widać, że mocno się napracował przy tej pozycji, ale jednak to za mało. Dla mnie książka ta była lekką stratą czasu. Za dużo było tam wszystkiego, a zabrakło tych wszystkich wyjaśnień na które liczyłam.

Cóż, ja chyba jednak powiem "dziękuję, ale ta książka nie była dla mnie"...


Tytuł oryginału: White Rabbit, Red Wolf
Autor: Tom Pollock
Ilość stron: 464 strony
Wydawnictwo: YA!
Premiera: 03.04.2019
Ocena: 6/10

📚 WYPOŻYCZ W BIBLIOTECE! 📚
"Biały Królik. Czerwony wilk" Toma Pollocka 

Za możliwość zapoznania się z książką serdecznie dziękuję Wydawnictwu YA!
Copyright © 2014 About Katherine
Designed By Blokotek