środa, 11 października 2017

[97] FILMOWO: Błękit szafiru

Tytuł oryginału: Saphirblau

Reżyseria: Katharina Schöde, Felix Fuchssteiner

Scenariusz: Katharina Schöde

Gatunek: Fantasy, Przygodowy

Produkcja: Niemcy

Na podstawie: Kerstin Gier "Błękit szafiru"

Czas trwania: 1 godz. 56 min.

Premiera: 14 sierpnia 2014 (świat)

Obsada: Maria Ehrich, Jannis Niewöhner, Laura Berlin, Jennifer Lotsi, Josefine Preuß, Florian Bartholomäi

Ocena: 7/10

Klikając na plakat filmu zostaniesz przeniesiony do jego zwiastuna na youtube.com

Cały czas pamiętam, że odkąd dowiedziałam się o istnieniu ekranizacji książek Kerstin Gier, podchodziłam do tego pomysłu dość sceptycznie. Od razu przyznam się, że w głównej mierze miało to związek z tym, że ów ekranizacje to Niemieckie produkcje, a ja nie ukrywam, że jednak jestem wielką fanką tylko amerykańskich i brytyjskich filmów. Podejrzewam się, że gdyby nie to, że zakochałam się w historii, jaką stworzyła autorka, tak na prawdę nigdy bym nie sięgnęłam po jej ekranizacje. Gdy więc podchodziłam do pierwszego filmu byłam go jedynie ciekawa pod względem trzymania się zdarzeń, jakie były zawarte w książce i choć produkcja mi się podobała, jakoś wielkich fajerwerków tam nie było. Ale.. no właśnie, ale... muszę wam powiedzieć, że jestem na prawdę mile zaskoczona tym, co mnie spotkało w ekranizacji Błękitu szafiru. Wciąż nie sądzę, że jest to jakaś wielka produkcja, którą koniecznie trzeba poznać (szkoda, że właśnie to spotkało historię wymyśloną przez Kerstin Gier), jednak myślę, że każdy, kto tak samo jak ja pokochał Trylogię czasu powinien zapoznać się z tymi filmami.

Jeszcze zanim zaczęłam czytać książkową wersję Trylogii czasu postawiłam sobie za cel, że nie będę oglądać filmów, dopóki nie zapoznam się z papierową wersją każdej części. I chociaż teraz jest mi z tym postanowieniem bardzo ciężko, bo jednak strasznie ciekawi mnie, co będę mogła poznać w finałowym tomie, to jednak staram się jak mogę. Gdy więc w końcu mogłam zapoznać się w ekranizacją Błękitu szafiru cieszyłam się jak dziecko. Żeby tego było mało okazało się, że otrzymałam kawał na prawdę dobrego filmu, który bardzo pozytywnie mnie zaskoczył.


Na samym początku koniecznie muszę wspomnieć o tym, że bardzo zaskoczyło mnie to, że filmowa wersja Błękitu szafiru tak mocno trzyma się swojego papierowego pierwowzoru. W szczególności dobrze widać to w przypadku dialogów. Jako, że film oglądałam jeszcze tego samego dnia, kiedy to skończyłam czytać książkę, mniej więcej pamiętałam niektóre dialogi i okazało się, że bardzo dużo z nich jest zwyczajnie żywcem wyjęta z książki. W przypadku samej fabuły, w kilku miejscach widać dość duże zmiany (na przykład wątek Lucy i Paula), jednak wydaje mi się, że w przeciwieństwie do Czerwieni rubinu, tutaj postanowiono bardziej skupić się na tym, aby filmowa historia za bardzo od tej oryginalnej nie odbiegała. Osobiście bardzo się z tego cieszę, bo jednak w większości przypadków, gdy mamy do czynienia z adaptacjami filmowymi, twórcy dość często postanawiają nie trzymać się tego, co czytelnicy pokochali i czego oczekują. Wolą stworzyć coś, co tylko na pozór tylko jest ekranizacją, a szybko okazuje się, że film opiera się tylko na ogólnym zarysie. Tak więc myślę, że tutaj filmowi należy się na prawdę spory plus, bo takich rzetelnych ekranizacji teraz można ze świecą szukać.


Odkąd w książce poznałam Xemeriusa, czyli ducha/demona/gargulca, który staje się przyjacielem Gwen, bardzo ciekawiło mnie, czy ta postać również pojawi się w ekranizacji. Jeśli również się nad tym zastanawialiście, to rozwiewam wasze wątpliwości - tak, pojawia się. Jednak choć bardzo się z tego cieszę, to jednak nie jestem z niego do końca zadowolona. W książce wydawał mi się on bardziej zabawny i taki przyjazny, a tutaj.... czasem był dla mnie po prostu straszny. Wydaje mi się, że miało to jednak związek z tym, że jednak widać, że jest to komputerowa postać (oj i to jak widać) oraz przez jego głos. Oglądałam film w oryginale z polskimi napisami (nie wiem, czy można spotkać gdzieś inną wersję) i strasznie denerwowało mnie to, jaki głos ma Xemerius. Kompletnie mi on do niego nie pasował. Jednak mimo wszystko jestem zadowolona, że nie pominięto go całkowicie - to byłaby na prawdę duża strata.


Myślę, że śmiało mogę powiedzieć, że film na prawdę mi się podobał. Po zapoznaniu się z poprzednią częścią czułam taki lekki niedosyt, gdyż wiedziałam, że można by z tej historii wyciągnąć znacznie więcej. W tym przypadku jestem jak najbardziej usatysfakcjonowana i z wielką chęcią obejrzałabym Błękit szafiru jeszcze raz. Jedyny taki poważniejszy minus tej produkcji to zakończenie, które zdecydowanie nie nadaje się dla osoby, która, powiedzmy, jest w trakcie poznawania serii. Zdradza za dużo tego, co nie było wyjaśnione jeszcze w książkowej wersji Błękitu szafiru, a co miało zostać przedstawione w ostatnim tomie. I choć mniej więcej spodziewałam się tego, co zostało mi zdradzone w filmie, to jednak taki spojler nie był zbyt miły. Także jeśli tak jak ja dopiero co poznajecie tą serię i nie przeczytaliście jeszcze Zieleni szmaragdu odpuście sobie na razie ten film, aby nie zepsuć sobie zabawy. Jednak później koniecznie nadróbcie zaległości!
Także mówiąc krótko, tak słowem podsumowania, polecam wszystkim tym, którzy znają serię, jak również tym, którzy mają ochotę na ciekawy film młodzieżowy z elementem paranormalnym w tle.


TRYLOGIA CZASU:
czerwień rubinu | błękit szafiru | zieleń szmaragdu

4 komentarze :

  1. Ja dobrze wspominam filmową trylogię, tak samo jak jej książkową wersje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tobie również się ona podobała :)

      Usuń
  2. A ja nawet nie zdawałam sobie sprawy, że ta trylogia została zekranizowana :( Muszę ja nadrobić zarówno wersję papierową jak i telewizyjną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale się nie dziwię, że k niej nie słyszałaś:) jednak te ekranizacje nie są w Polsce jakoś bardzo popularne.

      Usuń

Drogi czytelniku!
Twoja opinia jest dla mnie ważna. Tak więc zostaw po sobie jakiś ślad - tobie zajmie to tylko chwilę, a mi sprawi ogromną przyjemność i satysfakcję, że moja praca nie idzie na marne!
Katherine Parker

Copyright © 2014 About Katherine
Designed By Blokotek