piątek, 24 lipca 2015

[38] FILMOWO: Podróż na sto stóp

Tytuł oryginału: The Hundred-Foot Journey

Reżyseria: Lasse Hallström

Scenariusz: Steve Knight

Na podstawie: Richard C. Morais "Podróż na sto stóp"

Gatunek: Dramat, Komedia

Czas trwania: 2 godz. 2 min.

Premiera: 8 sierpnia 2014 (Polska), 7 sierpnia 2014 (świat)

Produkcja: Indie, USA, Zjednoczone Emiraty Arabskie

Obsada: Helen Mirren, Om Puri, Manshi Dayal, Charlotte Le Bon

Ocena: 8/10

Klikając w okładkę filmu zostaniesz przeniesiony do jego zwiastuna na youtube.com

Po pożarze restauracji i straty matki rodzina Hassana na czele z ojcem postanawia wyprowadzić się z Indii, by w Europie móc zacząć wszystko od nowa. Początkowo włóczą się z jednego miejsca na drugie ciągnięci głosem zmarłej matki. Wkrótce po ujściu z życiem z wypadku samochodowego rodzina Hassana zatrzymuje się w małej miejscowości we Francji, by tam poczekać na naprawę zepsutego auta. Bohaterowie poznają Marguerite, która proponuje im pomoc w holowaniu samochodu oraz posiłek. Następnego dnia ojciec Hassana wpada na pomysł, by kupić opustoszałą restaurację znajdującą się w miasteczku i by zacząć prowadzić nowy rodzinny interes. Pozostałym nie umknął jednak fakt iż ów restauracja znajduje się na przeciwko znanej, lubianej i świetnie prosperującej restauracji. Mimo licznych kłótni postanawiają jednak spróbować swoich sił we Francji. Nie spodziewają się jednak, że właścicielka restauracji nie pozwoli na to, aby ktoś mógł stać się jej konkurencją. Wkrótce rodzina spotka się z licznymi przeszkodami i złośliwościami ze strony Madame Mallory. Czy mała bitwa przekształci się w prawdziwą wojnę? A może czasami lepiej jest odpuścić i przyłączyć się do wroga?


Bardzo lubię od czasu do czasu obejrzeć filmy z motywem kulinarnym w tle. Jednak mimo to, bardzo rzadko udaje mi się takie obejrzeć. Podróż na sto stóp wydał mi się być tym bardziej ciekawy, iż miały się tu zderzyć jedne z dwóch znanych kuchni świata - francuska i hinduska. To połączenie jest dla mnie niezwykle intrygujące, więc wiedziałam, że nie mogę sobie tego odpuścić. Choć film prezentuje nam losy pewnej hinduskiej rodziny to Hassan, jeden z jej członków jest tak na prawdę jego główną postacią. Jest on najstarszym dzieckiem w rodzinie i to właśnie on odziedziczył niespotykany talent kulinarny po zmarłej matce. Jest on człowiekiem trzeźwo myślącym i bardzo rozsądnym. Stara się nie sprzeciwiać woli ojca, jednakże zawsze przed podjęciem jakiejś decyzji stara się wszystko przemyśleć tak, aby rodzina wyszła na tym jak najlepiej. Zaprzyjaźnia się z Marguerite mimo iż od momentu założenia restauracji powinni stać się swoimi wrogami, gdyż dziewczyna pracuje u Madame Mallory. Mężczyzna dostrzega w niej jednak nie tylko przeciwnika, lecz również piękną, dobrą i niesamowicie utalentowaną osobę. Przez to wszystko to właśnie Hassan stał się moją ulubioną postacią i to do niego przywiązałam się najbardziej.


Bardzo polubiłam również ojca Hassana oraz Madame Mallory. Ta dwójka to prawdziwa mieszanka wybuchowa. Nie raz uśmiałam się z ich licznych bitew o swoje racje, które tak na prawdę były komiczne i bardzo wredne. Początkowo walczyli o dobro swoich restauracji, jednakże wszystko szybko zamieniło się w zwykłą złośliwość. Jedno chciało mieć lepsze pomysły uprzykrzające życie od drugiego. Jednak i tym razem przysłowie "kto się czubi, ten się lubi" bardzo się sprawdziło.


Całość to fantastyczna mieszanka humoru i dobrego smaku. Podczas seansu nie jesteśmy przytłoczeni motywem kulinarnym, wręcz przeciwnie mimo iż jest on głównym wątkiem filmu jest on dozowany w odpowiednich ilościach, co moim zdaniem wyszło bardzo dobrze. Jeśli chodzi o grę aktorską, to tutaj nie mam nic do zarzucenia. Wszystkie postacie były zaprezentowane według mnie wręcz idealnie i nie wyobrażam sobie, aby któryś z bohaterów mógł wyglądać inaczej. W czasie rozwijającej się akcji możemy towarzyszyć Hassanowi jego szybko rozwijającej się karierze kulinarnej. Obserwujemy, jak z nikomu nieznanego chłopaka, który musiał opuścić swoje rodzinne Indie zamienia się w znanego i pożądanego przez lubiane restauracje utalentowanego szefa kuchni. Film polecam każdemu, kto tak jak ja lubi pozycje z motywem kulinarnym w tle. Z pewnością Podróż na sto stóp przypadnie wam do gustu i będziecie wspominać go tak mile jak ja. Ja sama już nie mogę doczekać się, gdy zapoznam się z książką, na której podstawie powstał film. Mam tylko nadzieję, że nie spotka mnie zwód i będę mogła cieszyć się fantastyczną lekturą.

15 komentarzy :

  1. Słyszałam o tym filmie, jednak myślę, że to nie moje klimaty.
    Świetna recenzja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, bo film jest na prawdę godny uwagi :) Dziękuję, miło mi to słyszeć :D

      Usuń
  2. Nie widziałam tego filmu, ale mimo wszystko wątpię, bym szybko go poznała, teraz siedzę w sf :D http://leonzabookowiec.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Chętnie obejrzę, może jeszcze w te wakacje ;)

    k-siazkowyswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Z przyjemnością obejrzę ten film, gdyż coś czuję, że przypadnie mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oglądałam i film mnie urzekł <3 Z pewnością jeszcze nie raz do niego wrócę :)
    http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również :) cieszę się że Ci się podobał :D

      Usuń
  6. obejrzę, jeśli tylko będę mieć okazję :) lubię niebanalne komedie i kulinarne motywy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Oglądałam go już parę miesięcy temu (pisałam też o nim na blogu) i znając już aktora grającego Hassana z innych ról, byłam w nim od nowa zakochana! :) Film jest lekki, przyjemny, ale dotyka też pewnych wartości. Jest godny polecenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tego aktora poznałam dopiero w tym filmie ale już wiem że wkrótce zapoznam się z innymi jego rolami :)

      Usuń
  8. Uważam, że książka jest zdecydowanie do dupy. Może jednak obejrzę ten film?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę mnie tym zmartwiłaś ale i tak mam zamiar się z nią zapoznać. A film jak najbardziej ci polecam :D

      Usuń
  9. Miałam obejrzeć ten film, ale odstraszał mnie motyw kulinarny, którym się nie interesuję. Jednak skoro nie przytłacza to mogę spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję że sie na Nin nie zawiedziesz i że choć trochę przypadnie ci do gustu :D

      Usuń

Drogi czytelniku!
Twoja opinia jest dla mnie ważna. Tak więc zostaw po sobie jakiś ślad - tobie zajmie to tylko chwilę, a mi sprawi ogromną przyjemność i satysfakcję, że moja praca nie idzie na marne!
Katherine Parker

Copyright © 2014 About Katherine
Designed By Blokotek