piątek, 12 maja 2017

[163] Nic do stracenia. Początek


Tytuł oryginału: Nothing Left to Lose
Autor: Kirsty Moseley
Cykl: Guarded Hearths
Tom: 1
Ilość stron: 464
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Ocena: 8/10

W dniu szesnastych urodzin Anna Spencer bawi się w klubie ze swoim chłopakiem. Wyjątkowy wieczór szybko się kończy, a poznany przypadkiem Carter Thomas, handlarz broni i narkotyków, zamienia kilka lat jej życia w piekło. 
Dzięki jej zeznaniom Carter zostaje skazany, ale z więzienia wciąż wysyła listy z pogróżkami. Ojciec Anny, wpływowy senator i kandydat na prezydenta, zrobi wszystko, by zapewnić jej bezpieczeństwo.

 Ochroną Anny zajmie się przystojny komandos, Ashton Taylor. Aby nie wzbudzać podejrzeń, ma udawać jej chłopaka. Cierpliwie stara się sprawić, by pokonała dręczące ją koszmary i pogrzebała przeszłość. Anna zaczyna czuć się bezpiecznie, a udawanie zakochanych powoli przestaje być grą. 
Jednak kolejne dni przynoszą złe wiadomości. Wkrótce ma odbyć się rozprawa apelacyjna i Carter może wyjść na wolność. Jeśli tak się stanie, Ashton i Anna znajdą się w niebezpieczeństwie.
[opis pochodzi z okładki książki]

W dniu jej szesnastych urodzin życie Annabelle Spencer zmieniło się w piekło. Chcąc spełnić marzenie swojej dziewczyny, jej chłopak Jack postanowił zabrać ją do klubu, aby tam w swoje szesnaste urodziny mogła się wyszaleć jak należy. Spotykają tam Cartera - mężczyznę, który postanowił zrobić wszystko, aby Anna stała się jego własnością. W końcu dochodzi do tego, że Jack zostaje brutalnie zamordowany przez towarzyszy Cartera, a Anna staje się ofiarą uprowadzenia. Dziewczyna musiała przejść przez koszmar, by w końcu cudem po trzech latach koszmaru uwolnić się od Cartera. Jednakże dziewczyna już nigdy nie będzie w stanie otrząsnąć się z tego, co on jej zrobił. Będąc córką senatora i przyszłego prezydenta Stanów Zjednoczonych, dziewczyna musi być pod stałą ochroną, co niestety jej się kompletnie nie podoba. W końcu zostaje jej przydzielony świeżo upieczony komandos SWAT, który ma pełnić rolę jej chłopaka, aby móc w pełni chronić ją podczas nauki z dala od rodzinnego domu.

Gdy sięgałam po książkę Nic do stracenia. Początek, byłam do tej pozycji raczej sceptycznie nastawiona. Opis powieści spodobał mi się i to nawet bardzo, jednakże w pamięci nadal wspominałam swoje pierwsze spotkanie z twórczością Kristy Moseley - Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno (recenzja klik), bo o tej książce mówię, był przyjemny, jednakże przez liczne przydługie opisy i zwyczajnie nudną fabułę, nie byłam do końca z niej zadowolona. Obawiałam się, że tak samo będzie w przypadku tejże pozycji, a nie chciałam tracić czasu na zagłębianiu się w mocno przeciętną książkę. Bardzo się jednak cieszę, gdy teraz swobodnie mogę powiedzieć, że Kristy Moseley poprawiła się i to nawet bardzo! Nic do stracenia. Początek stała się bowiem jedną z moich ostatnich ulubionych pozycji.

Nie pamiętam, czy już o tym wspominałam, ale bardzo lubię książki i filmy, gdzie występuje motyw, w którym główna bohaterka zakochuje się w swoim ochroniarzu - tych pierwszych czytałam niestety mało, nad czym bardzo ubolewam, dlatego ucieszyłam się, gdy dowiedziałam się, o czym ma być fabuła nowej powieści Kristy Moseley. Z początkiem książki nie miałam najmniejszego problemu, a gdy z każdą kolejną stroną zaczytywałam się bardziej w całą fabułę wiedziała, że tym razem trafiłam w samą dziesiątkę. 
Główną bohaterką tej pozycji jest niejaka Anna, która jak dowiadujemy się na samym początku książki, została uprowadzona przez całkowicie przypadkowego faceta, wcześniej będą zmuszoną do oglądania śmierci ukochanego. Z wielkim zadziwieniem oraz rozpaczą czytałam o tym, jak całkowicie niewinny wypad do klubu stał się początkiem najgorszego koszmaru Anny. Cieszę się, że autorka postanowiła przedstawić nam na samym początku książki, co spotkało główną bohaterkę (chociaż tak w bardzo dużym skrócie), gdyż dzięki temu lepiej jest nam się wdrożyć w całą sytuację oraz zrozumieć Annę, niż jak byśmy mieli się dowiadywać tylko z jakichś wspomnień. Z początku wydawało mi się też, że chyba nie polubię się z tą bohaterką - rozumiałam, że to przez co przeszła bardzo ją zmieniło, jednakże nie potrafiłam jej rozgryźć. Zaczęłam jednak obserwować zmianę, jaka zaczęła w niej zachodzić, gdy do jej życia wkroczył Ashton, przez co bardzo szybko stała się w końcu moją ulubienicą. Strasznie spodobał mi się jej humor oraz zadziorność i życzyłam jej, aby w końcu pozwoliła sobie zaufać innym. Pod koniec książki zmiana jej zachowania w porównaniu z tym, co było na początku była diametralna i czasem wierzyć mi się nie chciało, że czytam o tej samej osobie, co na samym początku powieści. 
Moim kolejnym męskim książkowym faworytem stał się również (co za zaskoczenie) właśnie Ashton. Pokochałam go już od pierwszej wzmianki o nim, a z każdą kolejną stroną zakochiwałam się w nim coraz bardziej. Przede wszystkim podobało mi się jednak to, jak działa on na Annę, jak potrafi wydobyć z niej to co najlepsze i kibicowałam mu przez cały czas. Już od początku wiedziałam, że tą dwójkę coś połączy i liczyłam, że wszystko potoczy się w dobrym kierunku. 
Bardzo polubiłam także Nate'a - przyjaciela Ashtona i mam wielką nadzieję, że w kolejnym tomie będzie go o wiele wiele więcej.

W książce podobało mi się chyba dosłownie wszystko - skończyłam czytać ją dosłownie przed chwilą i jak na razie nie umiem znaleźć w niej niczego, co by mnie choć trochę denerwowało. Cieszę się, że autorce udało się napisać coś takiego i że jej styl zdecydowanie poprawił się od mojego pierwszego spotkania z nią. Jedyne, czym jestem troszeczkę zawiedziona to to, że nie pociągnęła ona aż tak mocno wątku Cartera i przeszłości Anny. Owszem, co chwilę praktycznie jest jakieś nawiązanie do tego bohatera, jednakże spodziewałam się, że w którejś części powieści będziemy mieli z nim po prostu coś do czynienia. Wydaje mi się, że autorka chyba zachowała to wszystko na kolejną część serii - a przynajmniej taką mam nadzieję. Jednakże bez tego książkę też śmiało mogę uznać za na prawdę dobrą.

Podsumowując więc, jestem na prawdę bardzo pozytywnie zaskoczona po moim drugim spotkaniu z Kirsty Moseley. Po przeczytaniu pierwszego Chłopaka... postanowiłam ją sobie odpuścić, a teraz już po lekturze książki Nic do stracenia. Początek jestem bardzo szczęśliwa, że jednak całkowicie do tego nie doszło. Książka wciąga już od pierwszych stron, a dalej dosłownie nie idzie się od niej oderwać. Historia wciąż trzyma w napięciu, a do tego charyzmatyczni bohaterowie tylko dopełniają całości. Strasznie ciekawi mnie, jak dalej potoczą się losy Anny pras Ashtona oraz to, co dalej będzie ze sprawą Cartera, dlatego już teraz z wielką niecierpliwością czekam na premierę drugiego tomu. Wam natomiast stanowczo polecam zapoznanie się z Nic do stracenia. Początek - uwierzcie mi, nie będziecie tego żałować!

GUARDED HEARTHS:
nic do stracenia. początek | nic do stracenia. wreszcie wolni

Za możliwość zapoznania się z książką serdecznie dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska!

6 komentarzy :

  1. Jak na razie czytałam tylko jedną książkę tej autorki i nawet mi się podobała, ale jakoś na razie nie mam ochoty na więcej.
    Haha no motyw gdzie bohaterka zakochuje się w ochroniarzu jest fajny. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem ci, że też tak miałam z tą autorką - kiedyś przeczytałam "Chłopaka, który zakradał się do mnie przez okno" i chociaż mi się podobało, to jakoś nie zachęciło mnie do sięgnięcia po inne książki. Teraz się cieszę, że zdecydowałam się poznać tą, bo jest zdecydowanie o niebo lepsza! :)

      Usuń
  2. "Córka prezydenta" to jeden z moich ulubionych filmów. Zawsze go oglądam, gdy pojawi się w ramówce telewizyjnej (obie wersję) i znam je niemal na pamięć! I chociaż na pierwszy rzut oka nie przekonałabym się do tej książki, to po przeczytaniu Twojej recenzji moje zainteresowanie wzrosło do góry bardzo! Możesz uznać misję za udaną, bo Twoja wypowiedź bardzo mnie do tej powieści przekonała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uwielbiam obydwa filmy i chociaż książka się od nich mocno różni, to uwierz mi warto przeczytać. Bardzo się więc cieszę, że cię do niej zachęciłam! :D

      Usuń
  3. Ja z kolei muszę przyznać, że byłam bardzo rozczarowana tą książką. Jednak po Kristy Moseley spodziewałam się naprawdę czegoś więcej. Moim zdaniem historia była niedopracowana, nierealna, bohaterka miejscami irytująca. Całą moją recenzje znajdziecie tutaj:RECENZJA NIC DO STRACENIA. POCZĄTEK, zapraszam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh szkoda, że nie spodobała ci się ona tak bardzo, jak mi. Ale nie każdemu wszystko musi podobać się w równym stopniu, prawda? :D Chętnie zapoznam się z twoją recenzją ;)

      Usuń

Drogi czytelniku!
Twoja opinia jest dla mnie ważna. Tak więc zostaw po sobie jakiś ślad - tobie zajmie to tylko chwilę, a mi sprawi ogromną przyjemność i satysfakcję, że moja praca nie idzie na marne!
Katherine Parker

Copyright © 2014 About Katherine
Designed By Blokotek