piątek, 12 czerwca 2015

[33] FILMOWO: Do szaleństwa

Tytuł oryginału: Like Crazy

Reżyseria: Drake Doremus

Scenariusz: Drake Doremus, Ben York Jones

Gatunek: Melodramat

Czas trwania: 1 godz. 29 min.

Premiera: 22 stycznia 2011 (świat)

Produkcja: USA

Obsada: Anton Yelchin, Felicity Jones, Jennifer Lawrence, Charlie Bewley

Ocena: 5/10

Klikając w okładkę filmu zostaniesz przeniesiony do jego zwiastuna na youtube.com

Anna to młoda brytyjska studentka, która uczy się w USA. Pewnego dnia poznaje amerykana Jacoba, który od razu wpada jej w oko. Wkrótce bohaterka zaprasza chłopaka na randkę. Para poznaje się lepiej z dnia na dzień zakochując się w sobie coraz bardziej. Zaczynają spędzać ze sobą każdą wolną chwilę i później nie wyobrażają już sobie, żeby ich życie mogło funkcjonować bez drugiej połówki. Wszystko zapowiada się obiecująco, miłość bohaterów nie zna granic i wydaje się, że już nic nie może ich rozdzielić. Do czasu, gdy Annie kończy się wiza studencka i według obowiązującego prawa bohaterka musi na dwa miesiące wrócić do Wielkiej Brytanii, by po tym czasie móc znów na tych samych warunkach wrócić do Ameryki. Para jednak nie chce się rozstawać i w końcu Anna decyduje się złamać obowiązujące przepisy i zostać w Stanach jeszcze jakiś czas. Gdy w końcu po dwóch miesiącach, przeżytych z dala od Jacoba, Anna chce wrócić do Stanów okazuje się, że łamiąc prawo uzyskała automatyczny zakaz wjazdu na teren USA.


Po film ten sięgnęłam głównie ze względu na Jennifer Lawrence, która jest jedną z moich ulubionych aktorek. Z opisu i trailera spodziewałam się, że Do szaleństwa okaże się być bardzo interesującym filmem o poważnych problemach dwójki młodych, zakochanych ludzi. Przeżyłam jednak spore rozczarowanie.

Głównymi bohaterami Do szaleństwa jest para młodych studentów o dwóch różnych narodowościach, których połączyła wzajemna miłość. Anna to młoda pisarka, dla której ważna jest literatura a swoją przyszłość wiąże z dziennikarstwem. Jacob natomiast interesuje się projektowaniem mebli i właśnie tym chciałby zajmować się po studiach na poważnie. Felicyty Jones oraz Anton Yelchin, którzy to wcielili się w te postacie bardzo dobrze wykonali swoją pracę i do nich nie mam żadnych zastrzeżeń. Podczas oglądania filmu bardzo ich polubiłam. Tak jak mówiłam po Do szaleństwa sięgnęłam głównie ze względu na Jennifer Lawrence, niestety w tym filmie nie mamy z nią zbyt długiej styczności. Przez cały film mamy z nią do czynienia może jakieś 20 minut, a postać którą gra (Sam - pomocnica w biznesie Jacoba, a później jego dziewczyna) pokazuje się bardzo rzadko i w zasadzie nie możemy jej za dobrze poznać. Bardzo tego żałuję, gdyż liczyłam, że zapoznam się z jej kolejnymi odsłonami, a przez tak krótki czas niestety nie miałam za bardzo czego poznawać. Mimo to podobało mi się to, jak zaprezentowała graną przez siebie bohaterkę.


Jeśli chodzi o samą fabułę przedstawioną w filmie to do niej również nie mam żadnych zastrzeżeń. Historia jest bardzo ciekawa i oryginalna. Nie spotkałam się jeszcze z filmem, w którym para zakochanych młodych ludzi musi spierać się z problemem emigracji. Owszem jest dużo pozycji z emigracją w tle, ale takiego jak Do szaleństwa jeszcze nie spotkałam. Dodatkowym plusem jest fakt, iż film nie jest przewidywalna. Podczas oglądania nie raz myślałam już, że wiem jak zakończy się cała historia, a gdy tylko sądziłam, że już nic nie może mnie zaskoczyć wszystko znów się zmieniało. Tak więc fabułę filmu również mogę uznać tutaj za spory atut. To, co mi się tutaj nie podobało sprawiło, że na prawdę dobrze zapowiadający się film zmienił się w jeden dziwny niezrozumiały miszmasz. Mam tu ma myśli sam sposób wykreowania i kręcenia filmu. Ciężko mi jest wytłumaczyć to co mam na myśli, mimo to mam nadzieję, że zrobię to jak najlepiej. Podczas oglądania Do szaleństwa nie raz zdawało mi się, że oglądam po prostu jakiś dokument, lub obserwuję życie zwykłych młodych ludzi - tak jakbym znajdowała się w tym samym pomieszczeniu co bohaterowie. Innym może by to nie przeszkadzało, ale ja cały czas zastanawiałam się: co to jest? czemu to jest takie dziwne? Zabrakło tu również muzyki. Jestem przyzwyczajona do tego, że w każdy filmie, który oglądam znajduje się muzyka. Bo przyznajmy to szczerze, dzięki muzyce nawet najbardziej błaha scena wydaje się być niesamowicie ekscytująca. To ona odpowiada za emocje, które otaczają nas podczas seansu, to ona sprawia, że płaczemy, wzruszamy się, śmiejemy, czy w końcu czekamy w napięciu, co wydarzy się dalej, oraz czujemy lekki dreszczyk przy oglądaniu horrorów.Tutaj tego nie zauważyłam. Nie oznacza to, że muzyki nie było w tym filmie wcale. owszem była, tylko niestety w tak małych ilościach, że prawie jej nie zauważyłam.


Nie wiem czy to właśnie dlatego film mi się nie podobał, czy są jeszcze inne tego powody. Uważam jednak, że sposób jego przedstawienia kompletnie zabił ducha tej historii. A szkoda, bo fabuła zapowiadała się obiecująco. Sama na pewno nie wrócę już do tej pozycji, lecz tym razem nie będę mówić wam, czy Do szaleństwa warte jest oglądania czy też wręcz przeciwnie. Tym razem pozostawiam tą decyzję wam. Zapoznajcie się z trailerem, przeczytajcie opis i sami zdecydujcie, czy chcecie zapoznać się z tą historią. Ja czuję się ogromnie rozczarowana, a rzadko kiedy mam takie odczucia w stosunku do filmów jakie wybieram.


22 komentarze :

  1. Nie słyszałam o tym filmie. Mimo,że się zawiodłaś może z ciekawości obejrzę?

    http://czytam-ogladam-recenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem bardzo ciekawa twojej opinii. Może akurat tobie się spodoba :)

      Usuń
  2. Patrząc na Twoją ocenę i czytając recenzję stwierdzam, że szkoda mi czasu na ten film ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa recenzja filmu.
    http://agnesczytaipisze.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  4. O tym filmie wcześniej nie słyszałam, ale widzę, że raczej nie warto się za niego zabierać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwszy raz słyszę ten tytuł ale ogólnie brzmi zachęcająco. Postaram się obejrzeć ale recenzja bardzo ciekawa :)
    Zapraszam do mnie :)
    http://fandomowe-zycie-prim.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie życzę ci udanego seansu. :)

      Usuń
  6. Dzięki za recenzję :) Z ciekawością oglądnę ten film :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Widzę, że nie ma po co go szukać - przeciętniak :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie widziałam, i raczej nie nie mam w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  9. masz małą literówkę w tekście. zamiast 'film nie jest przewidywalny' napisałaś 'przewidywalna'. :)
    o filmie nie słyszałam, ale raczej nie będę tracić na niego czasu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz znów mi gdzie tam coś umknęło. Już poprawiam :D

      Usuń
  10. Jak widzę szału nie ma...strasznie nie lubię jak historia jest bardzo ciekawa, ale jej przedstawienie kompletnie wszystko psuje. Tak na przykład miałam z filmem "Missing William" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Missing William" brzmi ciekawie jednak skoro mówisz że się nim rozczarowałaś moze nie bede tracic na niego czasu.

      Usuń
  11. Mimo wszystko chce obejrzeć ten film, gdyż szalenie mnie intryguje.

    OdpowiedzUsuń
  12. Film wydaje się być interesujący, będę musiała go obejrzeć!

    OdpowiedzUsuń
  13. Też bardzo lubię aktorkę, ale skoro była tylko 20 minut, to zero z atrakcji :( Mimo, że historia ciekawa, raczej nie oglądnę.

    OdpowiedzUsuń
  14. Myślałam, że film będzie lepszy... ale może i tak kiedyś go obejrzę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Szkoda, że wypadło tak nijako. Byłam pewna, ze zapowiada się dobry film ;)
    Thievingbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi również się tak wydawało bo zwiastun jest bardzo ciekawy, jednakże bardzo się zawiodłam.

      Usuń

Drogi czytelniku!
Twoja opinia jest dla mnie ważna. Tak więc zostaw po sobie jakiś ślad - tobie zajmie to tylko chwilę, a mi sprawi ogromną przyjemność i satysfakcję, że moja praca nie idzie na marne!
Katherine Parker

Copyright © 2014 About Katherine
Designed By Blokotek