Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziewczyna z pociągu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziewczyna z pociągu. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 października 2017

[98] FILMOWO: Dziewczyna z pociągu

Tytuł oryginału: The Girl on the Train

Reżyseria: Tate Taylor

Scenariusz:  Erin Cressida Wilson

Gatunek: Thriller

Produkcja: USA

Na podstawie: Paula Hawkins "Dziewczyna z pociągu"

Czas trwania: 1 godz. 52 min.

Premiera: 7 października 2016 (Polska), 20 września 2016 (świat)

Obsada: Emily Blunt, Haley Bennett, Rebecca Ferguson, Justin Theroux, Luke Evans

Ocena: 5/10

Klikając na plakat filmu zostaniesz przeniesiony do jego zwiastuna na youtube.com


Rzadko zdarza mi się, abym do jakiegoś filmu podchodziła kilka razy (i w dodatku, żebym musiała się do tego zmuszać). Z reguły mam tak, że zwyczajnie oglądam produkcje od deski do deski, bo nie lubię pozostawiać ich niedokończonych. W przypadku Dziewczyny z pociągu było jednak nieco inaczej. Jakiś czas temu czytałam książkę Pauli Hawkins (recenzja klik), na której podstawie powstała właśnie ta ekranizacja i możecie nawet pamiętać, że bardzo mi się ona podobała (wbrew temu, co sądzi o niej większość czytelników). Pamiętam, że już w trakcie jej czytania bardzo chciałam zapoznać się z jej filmową adaptacją i musiałam dosłownie siłą zmuszać się, aby wytrzymać do końca. Gdy więc w końcu przyszedł ten dzień, w którym w końcu ukończyłam powieść i mogłam w spokoju zabrać się za oglądanie, cieszyłam się jak małe dziecko. Jednakże moja radość szybko przeszła w rozczarowanie, gdyż film strasznie mnie nudził... Nie doszłam nawet do połowy, ale już wiedziałam, że nie dam rady w tym momencie dokończyć Dziewczyny z pociągu. Nie ukrywam, że byłam tym mocno rozczarowana, bo spodziewałam się czegoś na prawdę wyjątkowego. Nie dałam jednak za wygraną i po jakimś czasie zrobiłam do tej produkcji drugie podejście - tak, udało mi się obejrzeć do końca, ale nie wiem, czy gra była tak na prawdę warta świeczki...


Nie wiem, czy muszę wam mówić, o czym jest ten film, ale tak dla przypomnienia wspomnę tylko, że pewnego dnia dochodzi do zaginięcia młodej kobiety. Rachel (myślę, że można nazwać ją główną bohaterką) codziennie podróżuje pociągiem do pracy tą samą trasą i mija dom zaginionej kobiety. Już od jakiegoś czasu zawzięcie śledzi to, co dzieje się w jej domu, a w dniu jej zaginięcia widzi, że kobieta całuje się z mężczyzną, który nie jest jej mężem. Gdy dowiaduje się o zaginięciu kobiety postanawia zrobić wszystko, aby w jakiś sposób pomóc przy sprawie. Jednakże to wszystko nie jest wcale takie proste i Rachel ma w związku z tym znacznie więcej wspólnego, niż by mogło się jej wydawać.

Wspomniałam, że główną bohaterką jest Rachel, ale w filmie mamy tak na prawdę aż trzy różne perspektywy (w tym oczywiście jedna należy do Rachel). Całą historię -  to, co dzieje się teraz, oraz to, co działo się w życiu zaginionej kobiety imieniem Megan - poznajemy z punktu widzenia Rachel, Megan oraz Anny, jednakże to właśnie Rachel pełni w większym stopniu funkcję narratora i naszego przewodnika. Oczywiście w książce również miało to miejsce i raczej zdziwiłabym się, gdyby było inaczej, jednak choć w w przypadku powieści to mi nie przeszkadzało, tutaj strasznie mnie to denerwowało. Przez większość filmu miałam namieszane w głowie i nie mogłam się odnaleźć. Trochę ciężko było zorientować się, o jaką bohaterkę teraz chodzi - jedynie w przypadku Megan było to raczej oczywiste. Jednakże mimo wszystko nie wyobrażam sobie, aby szło przedstawić tą produkcję w jakiś inny sposób. Zdecydowanie jednak to, co jest obecnie, szło by łatwo dopracować.


To, co niesamowicie podobało mi się w przypadku filmowej wersji Dziewczyny z pociągu to jej fantastyczny, lekko mroczny i tajemniczy klimat. Te wszystkie ciemne barwy, w jakich został utrzymany film, tylko działały na korzyść całej produkcji i świetnie wprowadzały widza w tematykę filmu. Uwielbiam takie pozycje, które swoją lekką wizualną grozą zwracają na siebie uwagę - to zawsze na mnie działa.

Jeśli chodzi o aktorów oraz ich grę aktorską to muszę powiedzieć, że bardzo podobała mi się Emily Blunt wcielająca się w postać tytułowej dziewczyny z pociągu Rachel. Już pomijając to, że pod względem wyglądy idealnie przypasowała mi jako Rachel, to również uważam, że świetnie poradziła sobie z wykreowaniem swojej postaci. Zaciekawiło mnie to, jak zmieniła się bohaterka pod względem psychicznym, a sposób, w jaki Emily Blunt to przedstawiło tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że nadaje się do tej roli idealnie. 
Bardzo spodobała mi się również Haley Bennet jako Megan. Czytając książkę wyobrażałam sobie tą postać jako drobną i z pozoru niewinną dziewczynę, która ma jednak wiele do ukrycia, a Haley Bennet idealnie oddała cały urok tej postaci. Z tego, co czytałam w przypadku tej roli pod uwagę brane były również takie aktorki, jak Margot Robbie oraz Kate Mara, ale powiem wam szczerze, że żadna z nich (chociaż akurat Margot Robbie uwielbiam), nie zaprezentowała by tej postaci tak dobrze - zwyczajnie by mi do niej nie pasowały.

Jedyną osobą, która strasznie denerwowała mnie w filmie, była postać Scotta oraz wcielający się w niego Luke Evans. Sama nie wiem, dlaczego tak mnie drażnił... W książce był moim zdaniem bardzo interesującą postacią, która dużo wnosiła do całości. W filmie natomiast wydaje mi się, że został zepchnięty raczej na boczne tory, a jego postać było bo była. Myślę, że gdyby go tutaj zabrakło, nawet bym tego nie zauważyła. 


Przechodząc już do podsumowania powiem tak - wydawać by się mogło, że film jest dobrze zrobiony pod względem wizualnym, jak również pod względem gry aktorskiej, jednak koniec końców, patrząc na fabułę jest zwyczajnie nudny. W niektórych momentach działo się coś na tyle, aby mnie dość mocno zaciekawić, jednak jak dla mnie było tego zdecydowanie za mało. Próbuję przypomnieć sobie, czy film jakoś mocno różni się od książki i pomijając to, że filmowa wersja działa się w okresie jesienno-zimowym, a książkowa latem podczas dużych upałów, nie mogę przypomnieć sobie, czy różniły się one jakoś mocno. Książkę czytałam już jakiś czas temu i zwyczajnie wyleciało mi to z głowy.Wydaje mi się jednak, że jakiś poważniejszych zmian tutaj nie spotkałam.

Tak więc osobiście jestem dość mocno rozczarowana tą ekranizacją, ale czuję do niej jakiś taki sentyment i chyba od czasu do czasu będę do niej wracać, aby ponownie móc zatopić się w tym świetnym klimacie, który chyba najbardziej mnie tutaj zauroczył. A czy film wam polecam? Tym razem decyzję pozostawię wam.


poniedziałek, 12 czerwca 2017

[169] Dziewczyna z pociągu


Tytuł oryginału: Girl on the Train
Autor: Paula Hawkins
Ilość stron: 328 stron
Wydawnictwo: Świat Książki
Ocena: 8/10

Od chwili, gdy małżeństwo Rachel się rozpadło, a jej były mąż założył nową rodzinę, życie kobiety całkowicie się rozleciało. Popadła w alkoholizm, została wykluczona z kręgu jej dawnych znajomych i mieszka kontem u dawnej współlokatorki ze studiów. Rachel całkowicie pogrążyła się w otaczających ją problemach i nie wygląda na to, aby szybko potrafiła się z nich wydostać. Codziennie jeździ pociągiem do Londynu aby udać się do pracy - do jedynego elementu z jej przeszłości, który jej pozostał. Codziennie też z wyczekiwaniem czeka na moment, gdy pociąg zwolni koło semaforu, a ona w końcu będzie mogła po raz kolejny zatracić się w życiu rodziny mieszkającej tuż przy torach kolejowych - rodziny, która wydaje się być kobiecie po prostu idealna. W pięknym i zadbanym domu mieszaka wspaniała kobieta i niesamowicie w niej zakochany mężczyzna. Codziennie Rachel obserwuje ich codzienność, wyobraża sobie, jacy są, czym się zajmują oraz jakby to było być nimi. Jednakże marzenia szybko mijają, gdyż kawałek dalej znajduje się dawny wymarzony dom kobiety, w którym teraz jej były mąż Tom mieszka szczęśliwy ze swoją nową żoną Amy, z którą zdradzał wcześniej Rachel, oraz śliczną córeczką Evy. W tym momencie bohaterka przypomina sobie, jak okropne stało się jej życie i jak bardzo różni się ono od idealnej codzienności Jasona i Jess. Pewnego dnia jednak Rachel dowiaduje się, że to idealne życie w idealny domu wcale nie jest takie bez skazy - kobieta widzi, że Jess całuje się na tarasie domu jakimś całkowicie obcym mężczyzną, który na pewno nie jest mężem Jess. Później, tego samego dnia bohaterka dowiaduje się o tym, że jej idealna kobieta imieniem Meghan zaginęła. Rachel postanawia powiedzieć policji, co widziała, bo w końcu może mieć to jakiś związek z całą sprawą - bo nie ma idealnych rodzin. W każdej kryją się jakieś tajemnice. 

Na Dziewczynę z pociągu miałam ochotę już od dawna. Cały czas czekałam jednak na najbardziej odpowiedni moment, by w końcu móc zagłębić się w lekturze. Nie wiedziałam za bardzo w sumie, czego mogę się po niej spodziewać, bo nigdy jakoś wielce nie zagłębiałam się w opinie zamieszczone w internecie na jej temat. Muszę też powiedzieć, że prócz opisu powieści, który znalazłam na odwrocie okładki, to właśnie ta okładka (żeby nie było wątpliwości, mówię tutaj o tej filmowej) najbardziej mnie zainteresowała. Jest ona nieco mroczna, utrzymana w odcieniach zieleni i bardzo przyciąga uwagę. Coś mi jednak podpowiadało, że powieść ta mi się spodoba i to nawet bardzo. Bardzo się więc cieszę, że tym razem się nie myliłam, bo Dziewczyna z pociągu okazała się tak niesamowicie wciągająca, że zwyczajnie nie mogłam się od niej oderwać.

Główną bohaterką powieści Pauli Hawkins jest niejaka Rachel - kobieta, która (powiedzmy to szczerze) stoczyła się na marines społeczny. Dotychczas jej życie było po prostu w porządku - może nie jakoś wielce fascynujące, ale miała to, na czym jej najbardziej zależało. U boku swojego męża Toma czuła się jak ktoś wyjątkowy i szczęśliwy - do czasu, gdy Rachel i Tom zapragnęli powiększyć rodzinę. Kobieta niestety nie mogła zajść w ciążę, a to doprowadzało ją do głębokiej rozpaczy. Gdy zabieg zapłodnienia in vitro okazał się nieudany, a na kolejny nie starczyło im pieniędzy, Rachel zaczęła pić. To właśnie wtedy miał miejsce początek końca - Rachel staczała się coraz bardziej, przez spożywany alkohol zapominała, jakie kłótnie wywoływała przy Tomie i do czego one doprowadzały. W końcu kobieta odkryła, że jej mąż ma potajemnie romans i bardzo szybko się rozstali - Tom założył całkiem nową i szczęśliwą rodzinę, a Rachel staczała się coraz bardziej i bardziej. Nic więc dziwnego, że gdy doszło do zaginięcia Meghan, a Rachel chciała pomóc w jej odnalezieniu, nikt tak na prawdę nie brał tego, co mówiła na prawdę. Większą część historii poznajemy właśnie za pośrednictwem Rachel i myślę, że śmiało można powiedzieć, że to ona jest główną bohaterką utworu. Książkę z jej perspektywy czytało mi się bardzo dobrze - autorka przedstawiła po prostu, jak wyglądałaby taka sytuacja z perspektywy zwyczajnej osoby. Ciekawie czytało mi się o tym, gdy kobieta idealizowała życie Jasona i Jess (czyli prawidłowo Scotta i Meghan) - wymyśliła sobie ona tak na prawdę idealną historię którą obserwowała każdego dnia, podczas jazdy do Londynu. Spodobało mi się to, jak autorka ukazała, że choć czasem niektóre rzeczy czy sytuacje mogą wydawać się nam perfekcyjne, gdy jesteśmy tylko obserwatorami, to tak na prawdę ta perfekcja nie istnieje - zwyczajnie my czasem nie dostrzegamy tych wad.
Gdy czytałam Dziewczynę z pociągu i coraz bardziej poznawałam każdego z kolejnych bohaterów, wszystkich podejrzewałam o to, co spotkało Meghan. Wydawało mi się, że każdy z nich ma coś wspólnego z zaginięciem kobiety i każdy po części się do tego przyczynił.

Jeśli jestem już przy wątku Meghan, jak i samego jej zaginięcia, myślę, że autorka bardzo dobrze ten pomysł wykreowała i dodatkowo świetnie go zaprezentowała. Wszystko było tu dla mnie spójne, nieprzesadzone i przede wszystkim prawdziwe. Zagłębiając się w tej historii nie miałam wrażenia, że jest to sytuacja, która w prawdziwym życiu nie miałabym miejsca. Wręcz przeciwnie - takie coś mogłoby spotkać tak na prawdę każdego z nas. Spodobało mi się też, że w książce znalazły się rozdziały, w których poznawaliśmy nieznaną Rachel przeszłość, która dotyczyła właśnie Meghan oraz jej zniknięcia. Choć stopniowo autorka zaczęła nam wszystko wyjaśniać, to jednak tak na prawdę do samego końca starała się ukryć tą całą tajemnicę tak, abyśmy za wcześnie nie domyślili się, co tak na prawdę się tam wydarzyło. Ja jestem z tego jak najbardziej zadowolona, gdyż podczas odkrywania tego wszystkiego bawiłaś się świetnie.

Bardzo spodobał mi się styl pisarski Pauli Hawkins. Jest on zdecydowanie specyficzny i wielu z początku może sprawić troszkę kłopotu (tak było na przykład w moim przypadku), jednakże nie ma się o co martwić, gdyż bardzo szybko idzie się do tego przyzwyczaić i dalej czyta się już niesamowicie. Autorka nie stosuje tutaj żadnych zbędnych i nudnych fragmentów, które mogłyby zniechęcić czytelnika do dalszego czytania, ale też jak wspomniałam nie wyjaśnia od razy wszystkiego. Stopniowo ujawnia wszystkie tajemnice, dając jednocześnie czytelnikowi możliwość samemu rozwikłania zagadki zniknięcia Meghan, przez co po prostu nie można oderwać się od lektury. Mnie Paula Hawkins po prostu oczarowała i coś mi mówi, że stanę się wielką fanką twórczości tej pani.

Myślę więc, że o Dziewczynie z pociągu nie idzie wypowiadać się inaczej, niż w samych superlatywach. Jak dla mnie książka nie ma żadnych wad, tylko właśnie mnóstwo zalet. Cały czas trzyma w napięciu, sprawia, że nie można się od niej oderwać, a na koniec ujawnia swoje niesamowite zakończenie, które z pewnością zaskoczy niejednego. Ja czytając musiałam cały czas ze sobą walczyć, aby w pewnym momencie nie włączyć sobie ekranizacji książki, gdyż już bardzo chciałam zobaczyć całą tą historię na ekranie. Ciekawi mnie, czy twórcom filmu udało się przenieść genialność tej książki na duży ekran i jak spisali się aktorzy którzy wydają się być na prawdę dobrze obsadzeni w swoich rolach. Mała rada dla tych, którzy jeszcze nie czytali tej książki, ani nie poznali filmu - nie oglądajcie zwiastuna, gdyż za wiele on zdradza i już na początku książki przez to możecie zorientować się, o co w całej tej historii chodzi.

Także już słowem podsumowania - polecam i to bardzo!
Copyright © 2014 About Katherine
Designed By Blokotek