Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przedpremierowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przedpremierowo. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 maja 2023

Zagadkowe zniknięcie 😮 i skrywane tajemnice🌼, czyli recenzja książki "Florystki" Alicji Sinickiej

Tytuł oryginału: Florystki
Ilość stron: 352 strony
Wydawnictwo: W.A.B.
Premiera: 08-03-2023
Ocena: 🌟🌟🌟🌟★

📚Wypożycz książkę "Florystki" Alicji Sinickiej w bibliotece! 📚

W jej pięknych oczach mieszkał strach i było mu tam bardzo wygodnie.


Helena Bardo – utalentowana florystka i właścicielka kwiaciarni Chloris, tworząca zachwycające bukiety, z których każdy zdaje się opowiadać jakąś tajemniczą historię – znika bez śladu. Ostatnim znakiem jej obecności są krople krwi błyszczące na nożycach i szpulach wstążek.

Najlepsza przyjaciółka Heleny – Sonia – która również pracuje w Chloris, wraz z policją rozpoczyna desperackie poszukiwania, starając się rozwikłać sprawę zaginięcia. Z każdym dniem utwierdza się jednak w przekonaniu, że nikomu nie może ufać, nawet mężowi swojej zaginionej przyjaciółki. Pewnej nocy dostaje zagadkową wiadomość – nadawca ostrzega, że ta sprawa dotyczy także jej.

Czy Helena naprawdę była tak idealna, jak jej ukochane białe kalie? A może latami skrywała coś przed światem? Jedno jest pewne: korzenie rodzinnych tajemnic sięgają bardzo głęboko.
[opis pochodzi od wydawcy]

_______________________________________


Jak tylko dowiedziałam się o tym tytule wiedziałam, że koniecznie muszę się z nim zapoznać! A to dlaczego? Połączenie thrillera z motywem florystycznym niesamowicie mnie zaintrygowało. Dotychczas nie zetknęłam się jeszcze z kombinacją tego typy, więc jak mogłam przejść koło niego obojętnie? Czy było warto i się nie zawiodłam? Jeśli jesteście ciekawi mojej opinii zapraszam was do przeczytania reszty recenzji.


Trzeba przyznać, że autorce książki już od samego początku udało się bez problemu przykuć moją uwagę. Intrygująca tajemnica spotyka nas już na pierwszych stronach, kiedy to razem z bohaterką powieści, Sonią, dowiadujemy się, że jej przyjaciółka i jednocześnie szefowa  kwiaciarni, w której wspólnie pracowały, zniknęła. Nikt nie wie, co tak na prawdę stało się z kobietą - tylko Sonia podejrzewa, że coś tu nie gra i że Helenie mogło przytrafić się coś złego. Czuje, że musi coś zrobić, aby pomóc przyjaciółce, jednakże po drodze musi zmierzyć się z wieloma sekretami, jakie ukrywała przed wszystkimi Helena. 


Niesamowicie spodobało mi się to, że autorka dała czytelnikom możliwość poznawania tajemnic Heleny razem z bohaterami książki - głównie Sonią oraz mężem zaginionej kobiety. Bardzo szybko okazało się bowiem, że ta niezwykle utalentowana florystka, zajmująca w swojej branży wysoką pozycję i ciesząca się uznaniem wśród swoich klientów, nie jest do końca tym, za kogo się podaje. Za Heleną ciągnie się mroczna przeszłość, o której wiedzą tylko nieliczni. Ci natomiast dla własnego dobra nie zdradzą jej sekretów. Warto tu wspomnieć o tym, iż względem zaginięcia kobiety duże znaczenie miały okoliczności, w jakich Sonia i Helena się poznały. Śmiało można powiedzieć, że Sonia uratowała swojej przyjaciółce życie, a ta postanowiła odwdzięczyć się jej najlepiej jak potrafiła - ucząc ją swojego fachu i zatrudniając w swojej kwiaciarni. Jednak i w tym przypadku prawda nie jest do końca taka, jak Soni się wydaje.


Zagłębiając się w fabułę "Florystek" towarzyszymy w szczególności Soni, która jest w pewnym sensie naszym przewodnikiem po całej historii. To dzięki niej z każdą kolejną stroną poznajemy nowe fakty odnoszące się do życia Heleny, jej małżeństwa, przeszłości, jak i samej znajomości z Sonią. I choć z początku mogłoby się wydawać, że nie ma w tych sekretach nic niezwykłego, bo w końcu każdy z nas ma jakieś swoje tajemnice, wszystko zmienia się po odnalezieniu pamiętnika Heleny. To on zdradza nam wszystko to, co kobieta przez tyle lat starała się ukryć, a co tak mocno rzutowało na jej osobę - co spowodowało, że stała się tym, kim była obecnie. Muszę przyznać, iż czytanie wspomnianego pamiętnika razem z Sonią było dla mnie niesamowicie fascynujące. Alicja Sinicka postanowiła dodatkowo go nam dozować, przeplatając go jednocześnie z rzeczywistością Sonii. Dzięki temu wiele spraw zaczynało nabierać sensu - zarówno dla nas, jak i dla Sonii.


Najmocniejszym elementem książki jest z całą pewnością jej zakończenie, gdy w końcu dowiadujemy się, co tak na prawdę stało się z Heleną i dlaczego. Nie ukrywam, że byłam w ogromnym szoku, gdy dowiedziałam się o jednym z najważniejszych wydarzeń z przeszłości Heleny i o tym, dlaczego zaginęła. Czytając cały czas miałam ciarki, czemu dodatkowo towarzyszyło niedowierzanie, ogromne zdziwienie, a jednocześnie dość spory smutek. Alicja Sinicka wykonała kawał na prawdę dobrej roboty - udało jej się przyciągnąć uwagę czytelnika już od pierwszych stron i utrzymać ją praktycznie do samego końca, gdzie zaprezentowane przez nią zakończenie okazało się istną petardą!


Lektura "Florystek" była moim pierwszym spotkaniem z twórczością Alicji Sinickiej i już teraz wiem, że zdecydowanie nie ostatnim! Jej styl prowadzenia akcji, wykreowane postacie, budowanie napięcia podczas lektury i zjawiskowe zakończenie zdecydowanie przyczyniły się do tego, że z całą pewnością będę musiała poznać kolejne powieści, które wyszły spod jej pióra. Książka "Florystki" okazała się być na prawdę niezłym thrillerem, który na długo pozostanie w mojej pamięci.



Za możliwość zapoznania się z tą jakże zaskakującą i wciągającą książką serdecznie dziękuję Wydawnictwu W.A.B!

piątek, 26 lutego 2021

❗ PRZEDPREMIEROWO ❗ Niezwykła młodzieżówka w poetyckiej formie - czyli przedpremierowa recenzja książki "Projekt Prawda" Dante Medema

Tytuł oryginału:
 The Truth Project

Autor: Dante Medema

Ilość stron: 352 strony

Wydawnictwo: Media Rodzina

Premiera: 31 marca 2021

Ocena: 🌟🌟🌟

Jeśli twoje życie zostało zbudowane na kłamstwie, skąd możesz wiedzieć, czy cokolwiek w nim jest prawdą? Siedemnastoletnia Cordelia Koenig chce szybko uporać się z projektem na zakończenie szkoły. Postanawia skorzystać z pomysłu starszej siostry i zbadać swoje etniczne pochodzenie. A wisienką na torcie ma być praca w zespole z Kodiakiem Jonesem, obiektem jej westchnień. Jedyne, co musi zrobić, to wysłać próbkę swojego DNA do laboratorium, napisać pracę i czekać na najwyższą ocenę. Lecz cały świat dziewczyny się wali, kiedy otrzymuje wyniki testu. Cordelia zaczyna wątpić we wszystko, co dotychczas było dla niej oczywiste – przestaje ufać matce i nie wie, kim tak naprawdę jest osoba, która spogląda na nią z lustra. Pocieszeniem jest dla niej tylko Kodiak – chłopak z gitarą, który pisze wiersze. Ale Kodiak to również chłopak z mroczną przeszłością, od którego powinna trzymać się z daleka…
[powyższy opis pochodzi od wydawcy]

Szczerze mówiąc byłam bardzo sceptycznie nastawiona do tej książki. Gdy dostałam propozycję jej recenzji, od razu chciałam odmówić - a to wszystko dlatego, że poezja jest zwyczajnie nie dla mnie. Nigdy nie rozumiałam tego gatunku i zawsze trzymałam się od niego z daleka. Jednakże połączenie poezji i młodzieżówki bardzo mnie zaintrygowało. Dodatkowo fakt, że "Projekt Prawda" to nie tylko wiersze, ale również fragmenty SMS-ów i e-mailów jeszcze bardziej mnie zaciekawił. Zacisnęłam więc pasa i postanowiłam dać szansę tej niecodziennej młodzieżówce. Czy było warto?

Cordelia jest niezwykle ambitną uczennicą. Razem z rodziną mieszka na Alasce a jej największą pasją jest poezja. W szkole dostaje zadanie - ma przygotować swój własny, indywidualny projekt na wybrany przez siebie temat i w dowolnej formie. Cordelia, oczywiście, postanawia wykorzystać do tego poezję, a całość ma opierać się na poszukiwaniu korzeni dziewczyny. Uważa ona bowiem, że kompletnie nie pasuje do swojej rodziny i chce zbadać, czy jej podejrzenia są słuszne. Projekt ten wywraca jej życie  jednak całkowicie do góry nogami, bo to, czego się dowiaduje, może całkowicie zniszczyć jej rodzinę.

Nie zdziwiłabym się teraz, gdybyście powiedzieli, że fabuła ta nie prezentuje sobą nic wyjątkowego - w końcu ile jest książek, i to w dodatku młodzieżowych, o podobnym motywie? Ale to, co najbardziej wyróżnia tą pozycję, to jej forma, która jest zdecydowanie jedna z jej najmocniejszych stron! Nie będę kłamać - z początku wczytanie się w całość było dla mnie nie lada wyzwaniem. Jak mówiłam nie lubię i nie rozumiem poezji, a jednak książka ta całkowicie się na niej opiera. Jednakże im dalej w las, tym było lepiej. Aż sama zdziwiłam się, jak dobrze poznawało mi się tą historię, bo z czasem liczne wiersze oraz fragmenty SMS-ów stały się dla mnie wręcz normalnością. Czekałam na każdy kolejny wiersz opisujący życie Cordelii, bo nie były to typowe wiersze. Można powiedzieć, że to właśnie dziewczyna jest ich autorką i mówi w nich o swoim życiu - o tym co się aktualnie wydarzyło, czy co ją trapi. Jestem pewna, że gdyby książka została napisana w normalny, tradycyjny sposób, całość nie wywarłaby na mnie aż tak wielkiego wpływu. Cieszę się więc, że autorka postanowiła wykreować coś tak innego.

Akcja "Projektu Prawda" dzieje się głównie na Alasce, gdzie mieszka Cordelia. Chociaż opisów tego stanu jest mało, to jednak czytając książkę miałam wrażenie, jakbym sama tam była. Mimo, że autorka skupiła się na problemach głównej bohaterki świetnie udało jej się oddać klimat otoczenia. Mnie Alaska zawsze mocno intrygowała, więc jest to dla mnie kolejny duży plus tej książki. Przez formę, na którą zdecydowała się autorka, nie mieliśmy za bardzo okazji przyjrzeć się dokładniej wszystkim bohaterom. Znamy bowiem jedynie to, w jaki sposób są oni postrzegani przez Cordelię. Mimo wszystko bardzo zżyłam się z nimi wszystkimi. Dobrze spędzało mi się czas w ich towarzystwie, choć niektórzy troszkę mnie irytowali. Mam tutaj głównie na myśli starszą siostrę Cordelii, która była dla mnie bardzo przemądrzała i niezwykle samolubna. Co prawda jej akurat nie było w książce za dużo, jednakże przez ten moment, gdy miałam okazję ją poznać, miałam jej już serdecznie dość.

Myślę, że to, co najbardziej spodobało mi się w tej pozycji to fakt, że Dante Medemie udało się przedstawić tak zwyczajny (choć nie do końca) wątek, w taki inny i niespotykany sposób. Sprawiła, że przedstawiona historia nabrała zupełnie innego brzmienia i że całkowicie inaczej jest ona odbierana przez czytelników. Nie jest to książka, która będzie odpowiadać wszystkim, bo jednak nie każdy może czuć się dobrze w takiej formie, w jakiej została ona przedstawiona. Uważam jednak, że jest to pozycja, której warto dać szansę, bo może ona zaskoczyć nie jednego czytelnika! Sama bardzo się cieszę, że mimo wcześniejszej niechęci dałam jej szansę. 







Za możliwość przedpremierowego zapoznania się z książką serdecznie dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina!

środa, 25 kwietnia 2018

Lista serca 💗 i taki jeden chłopak 👦, czyli przedpremierowa recenzja patronacka książki 📖 "Miłość i inne zadania na dziś" Kasie West


CZEŚĆ! Oj bardzo dawno nie było na blogu żadnej książkowej recenzji! Ale dzisiaj chcę to wszystko naprawić przychodząc do was z przedpremierową recenzją książki jednej z moich ukochanych autorek, która dodatkowo... (WERBLE PROSZĘ!) jest moim kolejnym patronackim dzieckiem! 💗 Nie ukrywam, że strasznie się z tego cieszę - w końcu heloł! to jest książka Kasie West. Jednak jestem zachwycona również z tego względu, że to kolejna cudowna książka, którą powinien poznać każdy fan romansów młodzieżowych.
Także jeśli jesteście ciekawi, jak wypadła powieść "Miłość i inne zadania na dziś" koniecznie zapoznajcie się z dalszą częścią recenzji! 👇

ABBY JEST artystką - to zdecydowanie nie podlega dyskusji. Wszyscy z jej otoczenia zawsze uważali jej obrazy za zjawiskowe i mocno wykraczające poza panujące w tym wieku standardy. Abby sama cały czas również uważała się za dobrą artystkę i nie wątpiła, że ma wielką szansę na wzięcie udziału w miejscowej wystawie dla profesjonalistów. Jednakże jak się okazało, niektórzy uważają nieco inaczej. Dziewczyna dowiedziała się, że nie wkłada serca w swoje prace, a to nie pomoże jej w osiągnięciu tego, o czym od dawna marzy. Po namowie ze strony dziadka i mamy, bohaterka tworzy listę serca, która ma pomóc jej w lepszym przerzuceniu swoich emocji na płótno. Pomóc ma jej w tym jej najlepszych przyjaciel Cooper, do którego dziewczyna czuje coś więcej, jednak ten nie odwzajemnia jej uczuć. Czy zdobywanie nowych doświadczeń pomoże jej w osiągnięciu wyznaczonych sobie celów?

WSPOMINAŁAM o tym na blogu już nie raz, nie dwa, ale powtórzę, że po książki Kasie West zawsze sięgam tak na prawdę w ciemno. Bardzo rzadko zdarza mi się czytać opis z tyłu książki i nigdy tak na prawdę nie mam pojęcia, co tym razem może mnie spotkać. Tak samo było i w tym przypadku. Byłam bardzo zaskoczona, gdy dowiedziałam się, że jednym z głównych wątków jest sztuka - nie ukrywam też, że trochę się tego obawiałam. Nie można nazwać mnie kimś, kto na co dzień lubuje się w malarstwie, a wcześniejsze doświadczenia w czytaniu powieści z podobnym motywem niestety nie zakończyły się dobrze. Ale no... To jest książka Kasie West, powtarzałam sobie, musi być dobra. No i co - i była dobra! Myślę, że motyw malarstwa świetnie wpasował się w całą historię i dodał jej nawet takiego pewnego konkretnego znaczenia. Bardzo spodobało mi się, że autorka nie zrobiła z tego motywu takiego głównego wątku i nie zamęczała swoich czytelników jakimiś typowymi fachowymi stwierdzeniami. Określiłabym to jako sztuka dla opornych, czyli w takiej swobodnej do przyjęcia dawce. Miejscami przyłapywałam się nawet na tym, że bardzo chciałam zobaczyć w realu, jak prezentują się obrazy Abby.


GDY JESTEM już przy Abby, od razu muszę powiedzieć, że niesamowicie ją polubiłam. Cieszę się, że autorka nie wykreowała jej jako taką typową stereotypową artystkę tylko jako normalną siedemnastolatkę. Jednakże to, co najbardziej mnie w niej urzekło to ten jej sarkazm - szczególnie w połączeniu z jej dziadkiem! Uwielbiam, gdy bohaterowie mają taki cięty język i specyficzne poczucie humoru, bo tym drugim często przypominają mi mnie samą, tylko w o wiele większej dawce. Przywykłam jednak do tego, że zazwyczaj znajdywałam takich bohaterów w wersji męskiej, więc Abby okazała się dla mnie świetnym odejściem od rutyny i takim dość sporym powiewem świeżości. Z wielką niecierpliwością czekałam na każdą kolejną zabawną scenę z jej udziałem - na szczęście nigdy nie musiałam zbyt długo czekać. Jeśli chodzi o Coopera, to tutaj mam trochę mieszane uczucia. Nie chodzi o to, że go nie polubiłam - na prawdę okazał się być bardzo przyjemnym bohaterem - po prostu jakoś niczym specjalnym mnie nie zaskoczył. Ogólnie odniosłam wrażenie, że było o nim trochę mało w całej książce. O głównej bohaterce dowiadujemy się na prawdę sporo, a w przypadku Coopera... tylko, że ma wspaniałe blond włosy, niebieskie oczy, bardzo optymistyczne podejście do życia i uwielbia jeździć kładami. No może jeszcze plus do tego, że ma młodszą siostrę, jego rodzicie nie przepadają za Abby i najprawdopodobniej są dość zamożni. Niby trochę tego jest, ale zabrakło mi jednak tych szczegółów. Odniosłam nawet wrażenie, że o Lacey (czyli dziewczynie, którą później poznaje główna bohaterka) dowiadujemy się mimo wszystko więcej. Także mówię, był on bohaterem na prawdę przyjemnym, jednak jak dla mnie troszeczkę nijakim.

W SAMEJ książce dzieje się na prawdę dużo. Nie znajdziemy tutaj takich momentów, gdzie niby coś się dzieje, ale tak na prawdę stoimy w miejscu i mamy ochotę odłożyć książkę na bok. Dosłownie od pierwszej do ostatniej strony cały czas ma miejsce coś, czego nie możemy sobie odpuścić - co ciekawe mimo wszystko nie dzieje się tam aż tyle, żeby mogło okazać się tego za dużo. Wszystko jest odpowiednio wyważone i dozowane w stosownej ilości. Na tym między innymi polega moim zdaniem fenomen Kasie West - autorka potrafi pisać w taki sposób, że nie dość, że stworzy coś z niczego, to jeszcze potrafi tak przykuć do siebie uwagę swojego czytelnika, że ten czyta dosłownie jak zaklęty! Myślę, że nie tylko mnie to zawsze urzekało w jej książkach.

CÓŻ, CO mogę więcej powiedzieć na temat książki Miłość i inne zadania na dziś? Za każdym razem, gdy sięgam po nową powieść Kasie West myślę sobie, że niczym nie może mnie już zaskoczyć, a i za każdym razem okazuje się, że się mylę. O tym, że koniecznie musicie ją przeczytać chyba nie muszę już wspominać - i nie mówię tak z tego względu, że to mój patronat! Jeśli lubicie sięgać po romanse młodzieżowe zwyczajnie jestem na sto procent pewna, że zakochacie się w tej powieści! W tym momencie zazdroszczę wam, że ta książka jest dopiero przed wami! Pilne wyczekujcie więc daty 9 maja, bo takiej premiery nie można przegapić!

Za możliwość zapoznania się z książką serdecznie dziękuję Wydawnictwu Feeria Young!



Tytuł oryginału: Love, Life, and the List
Autor: Kasie West

Ilość stron: 416 stron

Wydawnictwo: Feeria Young

Ocena: 8/10

PREMIERA 9 MAJA 2017!



PS Już niedługo na moim Instagramie wyruszy konkurs, w którym będę miała dla was aż dwa egzemplarze tej cudownej książki! Bądźcie czujni. 😋
Copyright © 2014 About Katherine
Designed By Blokotek