Pokazywanie postów oznaczonych etykietą the field party. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą the field party. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 września 2019

Jak jednym podejściem zrazić do siebie fana 😖 - czyli recenzja książki "Nie chcę Cię stracić"

Tytuł oryginału: Losing The Field

Autor: Abbi Glines

Cykl: The Field Party

Tom: 4

Ilość stron: 368 stron

Premiera: 25 lipca 2019

Wydawnictwo: Pascal

Ocena: 🌟🌟🌟★★

OPIS OD WYDAWCY:

Nash, gwiazda drużyny piłkarskiej, ma przed sobą świetlaną przyszłość. Jeden błąd kosztuje go karierę sportową i niszczy marzenia. Teraz jest wściekły na cały świat i nie ma zamiaru niczym się przejmować.

Tallulah, ambitna dziewczyna z nadwagą. Niewidzialna dla rówieśników, w bibliotece ukrywa się przed krzywdzącymi żartami. Kiedy zostaje zraniona przez jedyną osobę ze szkoły, na której jej zależy, postanawia się odegrać. Po spektakularnej metamorfozie wraca do szkoły, by pokazać, jaka jest silna.

Czy tych dwoje jest w stanie przezwyciężyć gniew i dać innym drugą szansę?

📚 Wypożycz "Nie chcę Cię stracić" Abbi Glines w bibliotece 📚


O mojej miłości do książek Abbi Glines już chyba nie muszę powtarzać, bo mówię wam o tym praktycznie na każdym kroku. Wszystko, co wyjdzie z pod pióra tej cudownej autorki pochłaniam za jednym zamachem. Jeśli pamiętacie, albo i nie, z serią The Field Party nie polubiłam się od razu, ale już po drugiej książce bardzo ją polubiłam.... I nagle Abbi Glines wyskakuje mi z "Nie chcę Cię stracić"... Może dramatyzuję, może trochę wyolbrzymiam to, co tak bardzo mnie w tej książce zdenerwowało, ale kurczę no, dlaczego? 
Jak wszystkie historie w tej serii, akcja dzieje się w szkole średniej. Mamy szkolną gwiazdę futbolu oraz pewną nieśmiałą, chowającą się przed innymi dziewczynę. Tym razem jednak różnica jest taka, że Tallulah, nasza główna bohaterka, jeszcze całkiem nie tak dawno miała kilka o kilka kilogramów za dużo i jedyną osobą, która w szkole traktowała ją mimo wszystko przyjaźnie był właśnie Nash. Wszystko się zmieniło, kiedy dziewczyna usłyszała, jak razem z przyjacielem naśmiewa się z jej wagi. To było dla niej niczym wbicie noża w plecy i przez to postanowiła coś ze sobą zrobić. Gdy wraca do szkoły oczywiście chce zrobić wszystko, żeby odegrać się na Nashu, który tak bardzo ją zdradził.
I właśnie tu jest cały pies pogrzebany!

Bardzo, ale to bardzo, nie spodobało mi się, jak został tutaj przedstawiony problem nadmiernej wagi. Według Abbi Glines wszyscy nienawidzili Tallulah za jej wygląd, gardzili nią i często traktowali jak śmiecia. Sama dziewczyna również czuła do siebie ogromną odrazę za to, jak wyglądała, bo postrzegała siebie w takich kategoriach, jak robili to jej rówieśnicy. Zarówno dla głównej bohaterki, jak i dla uczniów jej szkoły bycie grubym było najgorszym złem na świecie, serio chyba nawet bycie mordercą czy gwałcicielem byłoby w tym przypadku lepsze... Ludzie! Bez przesady!!! To jest tak skrajne i nierealne myślenie, że sama nie wiem, czy mam się z tego powodu śmiać czy płakać. Sama jestem osobą, która ma kilka kilogramów więcej i uwierzcie mi, że chociaż w moim życiu zdarzały się i takie osoby, które szykanowały mój wygląd, to nigdy nie działo się to tak, jak przedstawiła to Abbi Glines. To już jakaś totalna paranoja. Jak można aż tak oceniać kogoś przez pryzmat wyglądu? Ja wiem, że Tallulah była też osobą nieśmiałą i sama stroniła od towarzystwa, ale gdy czytałam "Nie chcę Cię stracić" odniosłam wrażenie, że w jej szkole odbywało się istne polowanie na czarownicę - a tą czarownicą była oczywiście Tallulah.
Trochę się na ten temat rozpisałam, ale mówię o tym, bo to nie jest tylko jakiś tam poboczny wątek. Cały motyw bycia grubym przewija się tak na prawdę przez większość książki, jest taką jakby jego bazą, a właśnie to przyczyniło się do tego, że tak bardzo jestem tą książką zawiedziona...

Pomijając moje wynurzenia to książka na prawdę mi się podobała. Nie mogę powiedzieć, że było inaczej. Wciągnęłam się w nią i z chęcią poznawałam Nasha oraz Tallulah. Bardzo im kibicowałam i chciałam, żeby byli razem, ale tak na prawdę ten nieszczęsny wątek o którym mówiłam wcześniej przyćmił, jak dla mnie, pozostałe plusy tej powieści. Nie wiem, może Abbi Glines trochę za bardzo odpłynęła, gdy tworzyła tą historię, ale mi przez to na prawdę mocno złamała serce. Czy tak bycie grubym postrzegają osoby, które nigdy nie miały problemu z wagą?  Nie mam pojęcia.

Dobra, koniec narzekania! Zapomnijmy o tym nieszczęsnym wątku.
Jak mówiłam całość książki poznawało mi się na prawdę przyjemnie. Tallulah wydała mi się być interesującą postacią, taką całkowicie w stylu Abbi Glines. Myślę, że sama książka jest bardzo dobrym uzupełnieniem serii i jeśli tylko nie będzie wam przeszkadzać to, o czym pisałam, to może się wam ona na prawdę mocno spodobać. Mimo wszystko cieszę się bardzo, że ją poznałam i już z wielkim zapałem czekam na dalsze tomy serii (z którą, nawiasem mówiąc, ciągle mam jakieś problemy), bo jetem bardzo ciekawa, których bohaterów będzie nam dane poznać bliżej.

Czy polecam, kurczę nie wiem co wam powiedzieć... Powiedziałabym wam, że tak, ale trochę powstrzymuje mnie przed tym to feralne przedstawienie problemu nadwagi. Chyba tym razem nie będę mówić nic - znacie już moje zdanie na temat tej książki, więc decyzję, by ją przeczytać, zostawię wam.

THE FIELD PARTY:
kocham cię bez słów | jesteś moim światem | pozwól się kochać | nie chcę cię stracić


niedziela, 24 marca 2019

[224] "Pozwól się kochać" Abbi Glines


Chyba w każdej recenzji książki Abbi Glines, na samym początku zawsze wspominam, jak to bardzo uwielbiam dzieła tej autorki oraz że po prostu nie wyobrażam sobie, jakbym mogła ominąć któreś z nich. Także nie zdziwi was to, że znów to powtórzę: Abbi Glines to zdecydowanie jedna z moich ulubionych autorek, którą kocham całym serduchem! Tak jak widzicie już po tytule, tym razem w moje łapki wpadł trzeci tom serii "The Field Party" tejże autorki. Choć sama jestem tym zdziwiona, bo kompletnie się tego nie spodziewałam, muszę przyznać, że właśnie "Pozwól się kochać" zdecydowanie stał się obecnie moich faworytem, jeśli chodzi o tą serię. Jesteście ciekawi, dlaczego? Spokojnie, już wszystko wyjaśniam!

"Dwa lata temu Riley uciekła z miasta. Oskarżając Rhetta o gwałt, została uznana za kłamczuchę i nie miała innego wyboru niż wyjazd. 
Teraz wraca razem z córką, żeby pomóc w opiece nad chorą babcią. Jednak miasto wciąż nie zapomniało o swojej nienawiści, a ona pamięta, jak ją potraktowali, kiedy najbardziej ich potrzebowała. 
Pewnego dnia przystojny Brady podwozi do domu Riley i jej córkę Bryony, które w czasie burzy utknęły na poboczu drogi. Nie robi tego ze względu na dziewczynę, lecz z powodu jej córeczki. 
Po tej krótkiej przejażdżce chłopak zaczyna kwestionować wszystko, co do tej pory uważał za prawdę. 

Czy Brady mógłby uwierzyć Riley i zaryzykować utratą wszystkiego?"
[opis pochodzi od wydawcy]

Tym razem naszymi głównymi bohaterami są Riley oraz Brady. Tego drugiego mieliśmy okazję już poznać, ponieważ jako kuzyn Maggie oraz przyjaciel Westa i Gunnera pojawił się już w dwóch poprzednich tomach serii. Riley natomiast była jak dotąd jedynie wspomnieniem i kimś, kogo wprost nienawidzili wszyscy mieszkańcy Lawton z paczką Brady'ego na czele. 

Bardzo mocno interesowała mnie właśnie postać tej dziewczyny, bo znając jedynie "książkowe plotki" wykreowałam sobie jej obraz jakoby miała ona być wredną, rozpieszczoną dziewczyną, która kłamie na każdym kroku i która chciała zniszczyć życie i przyszłość wschodzącej gwiazdy footballu. Aż tu nagle... okazało się, że Riley to ktoś kompletnie inny! To niezwykle miła, opiekuńcza, odpowiedzialna, kochająca i dobra osoba, która w swoim młodym nastoletnim życiu zaznała już wiele krzywdy i niesprawiedliwości. Całą tą prawdę już na samym początku książki zaczyna dostrzegać Brady, którego przypadkowe spotkanie Riley doprowadziło do tego, że nie może przestać o niej myśleć. Gdy poznałam już całą prawdę na temat historii dziewczyny zrobiło mi się jej niesamowicie żal. Nie mogłam zrozumieć, jak to jest możliwe, że wszyscy, całe miasteczko, postanowiło od razu potępić Riley, nie dając jej szans na udowodnienie swojej racji. Jednocześnie jednak bardzo podziwiałam ją za to, że mimo tego całego zła umiała dostrzec plus swojej obecnej sytuacji, czyli swoją uroczą córeczkę Bryon i mimo tych wszystkich kłód rzucanych jej pod nogi nie poddawała się, tylko starała się dalej iść z podniesioną głową przez życie. Na prawdę dała mi ona bardzo wiele do myślenia, a sama cały czas trzymałam kciuki za to, żeby w końcu jej historia dobrze się zakończyła.

Brady natomiast jest dla mnie postacią raczej neutralną. To znaczy fajnie było go w końcu lepiej poznać i na prawdę zdobył u mnie spory szacunek za, że tak to ujmę, samodzielne myślenie i danie szansy Riley, ale poza tym nie związałam się z nim jakoś w szczególny sposób. Trochę denerwowało mnie to jego początkowe podejście. Bardzo mocno liczyło się dla niego to, co inni powiedzą o tym, że spotyka się z Riley, był nawet gotów zrezygnować z ich przyjaźni, gdyby jego przyjaciele mu tak kazali. Przez to nie do końca mogłam złapać z nim jakąś nić porozumienia, bo sama nie rozumiem i zwyczajnie nie lubię takich ludzi. Przez całą książkę Brady był dla mnie kimś, kto nie potrafi sam rozróżnić dobra od zła, nie ma własnego kodeksu moralnego - po prostu nie umie sam myśleć i nie ma własnego zdania. Dobrze, że w dalszej części książki już się nieco ogarnął i zrozumiał, że nie ma co patrzeć na innych. Ale jak mówiłam - ma u mnie wielki plus za danie szansy Riley.

Całość czytało mi się na prawdę dobrze. Książki Abbi Glines to lekkie powieści romantyczne, które mają za zadanie odprężyć nas i oderwać od rzeczywistości, jednocześnie serwując nam jakiś wciągający romans. Tak też właśnie było w przypadku "Pozwól się kochać". Cały czas z zapałem śledziłam fabułę książki bo najzwyczajniej w świecie chciałam się dowiedzieć, jak dalej potoczą się losy Riley i Brady'ego (chociaż w romansach i tak wszystko kończy się zawsze happy end'em 😁). Do całości dodałabym nieco więcej romantyzmu i kilka scen lekko erotycznych, bo patrząc na poprzednie powieści autorki, właśnie tego mi tutaj trochę zabrakło. Jednakże, jak mówiłam, jestem  na prawdę zadowolona z tej lektury i już teraz z wielkim zapałem będę czekać na kolejny tom serii.

Na samym początku tej recenzji wspomniałam, że to chyba najlepsza część z całej serii "The Field Party". Pierwsze dwie podobały mi się, ale jednak nie zachwycały mnie aż tak bardzo, jak na przykład seria "Sea Breeze". Tutaj mogę śmiało powiedzieć, że autorka na prawdę dorównała do tego mojego ulubionego poziomu i gdyby tylko dodała troszkę tego erotyzmu to nie miałabym już żadnych zastrzeżeń.

Kończąc więc, myślę, że z ręką na sercu mogę polecić wam tą książkę. Myślę, że po jej przeczytaniu będziecie tak samo zadowoleni, jak ja.

Tytuł oryginału: After the Game
Autor: Abbi Glines
Cykl: The Field Party
Tom: 3
Ilość stron: 366 stron
Wydawnictwo: Pascal
Premiera: 23 stycznia 2019
Ocena: 7/10

📚 WYPOŻYCZ W BIBLIOTECE! 📚
"Pozwól się kochać" Abbi Glines

Za możliwość zapoznania się z książką serdecznie dziękuję Wydawnictwu Pascal!

📖 THE FIELD PARTY: 📖
kocham cię bez słów | jesteś moim światłem | pozwól się kochać | nie chcę cię stracić

piątek, 27 kwietnia 2018

Jak jedną książką stracić w oczach fana 😭, czyli recenzja książki 📖 "Kocham cię bez słów" Abbi Glines


CZEŚĆ! Myślę, że chyba już nie raz wam o tym wspominałam, ale co tam, mogę powtórzyć jeszcze raz - jestem wielką fanką książek Abbi Glines 😍 U mnie autorka ta stoi zaraz obok Kasie West, po której powieści sięgam tak na prawdę w ciemno i bez żadnego zastanowienia. Wyobraźcie sobie więc tą moją szaloną radość, kiedy dowiedziałam się, że na polskim rynku wydawniczym pojawi się nowa książka autorki, kora dodatkowo zapowiada pojawienie się całkowicie nowej serii - no miód, powidła ii orzeszki 💗. Jednakże czasem bywa tak, że mimo iż kochamy twórczość jakiegoś autora całym sercem, to pojawiają się takie powiedzmy sobie.... buble, które w jakiś sposób nawet nas, najwierniejszych fanów, nie są w stanie w pełni zadowolić.

Dzisiaj więc opowiem wam o książce Kocham cię bez słów, która nie ukrywam, że troszkę mnie rozczarowała. 👇

Jak wspomniałam na początku książka Kocham cię bez słów jest pierwszą z cyklu zatytułowanego The Field Party. Jak to chyba zawsze bywa w powieściach Abby Glines, poznajemy tutaj historię dwóch osób - Maggie Carleton oraz Westa Ashby. Na wstępie powieści dwójka ta nie ma ze sobą kompletne nic wspólnego - jedyną rzeczą, a raczej osobą, która je łączy jest kuzyn Maggie Brady, będący jednocześnie najlepszym przyjacielem Westa.  Każdy z bohaterów skrywa pewną tajemnice, której za żadne skarby nie chce wyjawić nikomu, ze swojego najbliższego otoczenia. W przypadku Westa jest to choroba ojca, która bardzo szybko doprowadza go do granicy życia, natomiast u Maggie sprawa ma się całkowicie inaczej - była ona świadkiem morderstwa swojej matki, którego na domiar złego dokonał jej ojciec. Od tego czasu dziewczyna milczy i komunikuje się z innymi tylko w przypadku na prawdę ważnej potrzeby i to za pośrednictwem kartki i długopisu. Czy dwie przypadkowe osoby mogą uratować siebie nawzajem? 

Gdy zaczynałam czytać Kocham cię bez słów byłam bardzo podekscytowana tym, co mogę poznać w środku. Oczekiwałam od tej książki na prawdę wiele, no bo w końcu jak dotąd chyba nigdy nie rozczarowałam się żadną powieścią autorki. Myślę, że chyba właśnie za mocno się nastawiłam i przez to się dość mocno rozczarowałam. Od razu jednak sprostuję - nie, żeby książka była tak koszmarna, że aż nie można na nią patrzeć. Po prostu zabrakło w niej tego czegoś, a i miejscami miałam wrażenie, że była robiona na siłę. Wiem, że książki Abby Glines nie należą do grona tych mocno ambitnych pozycji, ale autorka zawsze bardzo potrafiła mnie zaciekawić. W tym przypadku po prostu nie zaskoczyło - dla mnie Kocham cię bez słów była po prostu nudna.

Jedną z rzeczy, które przyczyniły się do takiej a nie innej mojej opinii są na pewno bohaterowie powieści. Zazwyczaj mam tak, że uwielbiam postaci wykreowane przez autorkę - zawsze świetnie się z nimi dogaduję (jeśli można tak powiedzieć o postaciach fikcyjnych...), uwielbiam spędzać czas w ich towarzystwie i wydają mi się po prostu bardzo ciekawi. Jeśli chodzi o Maggie i Westa to byli dla mnie niedopracowani. Owszem, każdy z nich miał swoją historię, która czyniła ich bardziej interesujących dla czytelniczych osób, ale chyba na tym by można zakończyć. W ich przypadku szczególnie nie podobało mi się również to, że tak na prawdę większość interakcji pomiędzy nimi była taka, że Maggie wspierała Westa, a on biegł do niej od razu, gdy było mu źle. Czytelnik cały czas był więc w takim napięciu, bo czekał, że może zaraz się tutaj coś wydarzy... a tu nic! Przez całą książkę praktycznie to samo. Nie wiem, może to moja wina, że w taki sposób odebrałam tą książkę, bo jednak czytam tego typu powieści na prawdę sporo i może zwyczajnie mi się już opatrzyły. A może jest po prostu tak, że autorka sama nie do końca wiedziała, jak miałaby tą książkę zaprezentować. Nie podobało mi się również to, że autorka skupiła się tylko i wyłącznie na głównych bohaterach. W przypadku chociażby serii Sea Breeze (recenzja klik) również mamy tak, że każdy tom odpowiada innym bohaterom, jednakże i tak chociaż trochę autorka stara się przedstawić postaci drugoplanowe tak, aby zaciekawić czytelnika tak na przyszłość, żeby chciało się czytać kolejny tom serii, w którym akurat ten, czy tamten bohater będzie grał pierwsze skrzypce. Tutaj bardzo tego zabrakło. 

Sama fabuła jest jak dla mnie trochę mdła. Od chwili, gdy ją przeczytałam minęło już kilka dni, jednakże cały czas mam wrażenie, że to, co autorka przedstawiła na 346 można by było spokojnie zmieścić na jakichś góra 200 stronach. Fabuła to bowiem ciągłe powtórki. Nie dzieje się tam za bardzo nic spektakularnego, tylko wciąż jedno i to samo, czyli jak powiedziałam - West rozpacza i leci do Maggie. Koniec. To dla mnie było po prostu nudne! Owszem, czytałam książkę z zaciekawieniem, ale tylko dlatego że miałam nadzieję, że jednak coś jeszcze się tam wydarzy - ale nic nie było.

Podsumowując więc, Kocham cię bez słów to na prawdę przeciętna książka, która może mocno rozczarować fanów pozostałych książek autorki. Ja przeczytałam ich już dosyć sporo, przez co czuję na prawdę wielkie rozczarowanie. Zabrakło w niej o wiele bardziej przemyślanej fabuły i rozbudowanej historii bohaterów. Przez te wszystkie braki książka jest raczej nijaka i taka... płaska. Powiem wam nawet, że gdybym sięgając po tą powieść zaczynałabym dopiero przygodę z Abby Glines, to chyba nie zdecydowałabym się na to, żeby sięgnąć po kolejne jej powieści. Także, jeśli nie znacie jeszcze powieści tej pani, stanowczo odradzam wam zaczytanie właśnie od tej pozycji. Nie chcę skreślać tej serii już na samym początku - cały czas mam nadzieję, że może jednak dalej będzie lepiej - jednak jeśli i drugi tom okaże się tak bardzo przeciętny, raczej nie będę marnować na tą serię czasu.

Za możliwość zapoznania się z książką serdecznie dziękuję Wydawnictwu Pascal!



Tytuł oryginału: Until Friday Night

Autor: Abbi Glines

Cykl: The Field Party

Tom: 1

Ilość stron: 346 stron

Wydawnictwo: Pascal

Ocena: 6/10

THE FIELD PARTY:
kocham cię bez słów | jesteś moim światem | pozwól się kochać | nie chcę cię stracić

📚 Wypożycz Kocham cię bez słów Abbi Glines w bibliotece! 📚
Copyright © 2014 About Katherine
Designed By Blokotek