Pokazywanie postów oznaczonych etykietą był sobie pies. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą był sobie pies. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 grudnia 2019

Niezwykłej przygody cudownego psiaka 🐶 ciąg dalszy - czyli recenzja książki "Był sobie pies 2" W. Bruce'a Cameron'a

Tytuł oryginału: A Dog's Journey: Another Novel for Humans
Autor: W. Bruce Cameron
Cykl: Był sobie pies
Tom: 2
Ilość stron: 408 storon
Premiera: 04 września 2019 r.
Wydawnictwo: Kobiece
Ocena: 🌟🌟🌟🌟★

był sobie pies | był sobie pies 2

📚 Wypożycz "Był sobie pies 2" W. Bruce'a Cameron'a w bibliotece! 📚

____________________

Ah... Pamiętam, gdy rękami i nogami broniłam się przed przeczytaniem pierwszego tomu z przygodami cudownego psiaka Bailey'a. Kompletnie nie ciągnęło mnie do tej powieści i trochę czasu musiało minąć, żebym w końcu dała jej szansę. Teraz sądzę, że to chyba najlepsza historia pisana z perspektywy psa - nie dość, że zabawna, to jeszcze bardzo chwytająca za serce. Nic więc dziwnego, że i drugi tom książki "Był sobie pies" znalazł się na moim czytelniczym koncie - już na wstępie mogę wam powiedzieć, że moje uczucia względem tej historii w ogóle się nie zmieniły, a tylko bardziej pokochałam naszego wyjątkowego czworonoga!


Akcja powieści zaczyna się kilka ładnych lat po zakończeniu pierwszego tomu. Już na samym początku dowiadujemy się, co nas ominęło, co zmieniło się w życiu Ethana, Hannah oraz naszego głównego bohatera, czyli Koleżki. Wydawać by się mogło, że nasz psiak w końcu osiągnął swój życiowy cel i teraz może odejść już w spokoju do psiego nieba. Jednakże los ma dla niego inne plany.
Jeśli chodzi o ludzkich bohaterów, tym razem głównym elementem książkowej układanki jest Clarity lub też CJ, czyli wnuczka Ethana i Hannah. Koleżka bardzo szybko zdaje sobie sprawę z tego, że teraz to ona staje się jego życiowym celem i musi zrobić wszystko, aby zapewnić jej bezpieczeństwo i być dla niej "grzecznym pieskiem".

To, co najbardziej podobało mi się w tej książce, to ta wspaniała autentyczność - z jednej strony wiemy oczywiście, że wszystko to o czym czytaliśmy nie może się wydarzyć w rzeczywistości, jednak autor tak umiejętnie nam wszystko przedstawił, że najzwyczajniej w świecie o tym zapominamy. Ja sama śledziłam przygody naszego pieska z niesamowicie wielkim zapałem, kibicowałam mu, gdy musiał odnaleźć swoją Panią i rozpaczałam, gdy umierał. Cudownie obserwowało mi się życie ludzi z perspektywy czworonoga. Najlepsze jest to, że autor tak na prawdę w całej książce bardzo mało mówi nam o tym, co dotyczy ludzkich bohaterów w taki sposób, jak ma to miejsce w zwyczajnych książkach. Nie mamy tutaj przemyśleń bohaterów, typowych opisów miejsc czy sytuacji. Wszystkie wydarzenia obserwujemy z perspektywy psa i to właśnie on wszystko nam tłumaczy. Owszem, czytamy dialogi między bohaterami, itp., jednak na tym się kończy. W końcu zwierzęta nie znają się na ludzkich sprawach, prawda? Mimo to jednak doskonale idzie odnaleźć się w sytuacji - wiemy z jakimi problemami borykają się bohaterowie, jak rozwija się ich życie, czy w jakiej znajdują się sytuacji. Za tak umiejętne operowanie naszą wyobraźnią autorowi książki "Był sobie pies 2" należą się ogromne brawa!

W książce bardzo podobało mi się również to, że cały czas coś się w niej działo. Nie było czasu na nudę. Wydarzenia rozwijały się z niesamowitą prędkością, jak się okazuje życie piesków nie jest wcale takie nudne, a mimo to świetnie idzie się w tym wszystkim odnaleźć. Przez całą książkę przewija się bardzo dużo bohaterów - jedni są bardzo ważni, inni już troszkę mniej, ale wszyscy dorzucają jakąś swoją cegiełkę do powieści.

"Był sobie pies 2" to bardzo wyjątkowa książka - pełna uczuć, humory, poruszająca ważne kwestie i pozwalająca nam spojrzeć na pewne rzeczy z innej perspektywy. Cudowna historia ukazująca wielką miłość i przywiązanie człowieka i czworonoga. Przepadłam w tej wspaniałej książce, a ostatnie strony wylały ze mnie całe morze łez. Film jeszcze przede mną, ale jestem przekonana, że nic nie pobije jego papierowego pierwowzoru. 
A jeśli wy jeszcze nie mieliście okazji zapoznać się z tą historią, to uwierzcie mi, że czym prędzej musicie to zmienić. Innej opcji nie ma!

Za możliwość zapoznania się z książką serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu!


środa, 30 sierpnia 2017

[186] Był sobie pies


Tytuł oryginału: A Dog's Purpose: A Novel for Humans
Autor: W. Bruce Cameron
Ilość stron: 392 strony
Wydawnictwo: Kobiece
Ocena: 8/10

Na poznanie historii przedstawionej w książce Był sobie pies nie miałam ochoty tak naprawdę od razu – od momentu, gdy książka ukazała się w księgarni, a na ekranach kin zagościła jej ekranizacja. Choć prędzej, gdy przypadkowo zapoznałam się z kilkoma stronami powieści doszłam do wniosku, że owszem, to może być ciekawe, to jednak koniec końców nie ciągnęło mnie do niej na tyle, aby akurat w tym momencie chcieć ją przeczytać. Ale jak to często bywa w moim przypadku, gdy przez jakiś czas bronię się przed poznaniem danej książki, to wkrótce okazuje się, że żałuję, że z tym poznaniem tak długo zwlekałam. Tak też było właśnie w przypadku powieści Był sobie pies i teraz, gdy lektura już za mną, niecierpliwie czekam na moment, kiedy będę mogła zapoznać się z filmową adaptacją tej książki – bo jest na co czekać! 

Głównym bohaterem tejże powieści jest… pies – i to pies, który przeżywa po kolei kilka wcieleń. Na samym początku poznajemy go jako szczeniaczka, który dopiero co się urodził i razem z matką oraz trójką rodzeństwa zmaga się z życiem „pod mostem”. Niektóre jego „życia” są krótkie, inne natomiast długie i przez ten czas pies ten nazywany różnie – Tobby, Koleżka, Bailey, Ellie, czy też Misiu – stara się zrozumieć, dlaczego wciąż się odradza i jaki jest sens jego życia. Nie chcę za dużo opisywać wam fabuły, bo boję się, że mogłabym powiedzieć za dużo i zdradziłabym wam tak naprawdę całą fabułę. 

Powiem wam, że choć początkowo obawiałam się, jak taka książka przedstawiona z perspektywy psa będzie wyglądać, to powiem wam, że wyszło to naprawdę genialnie! Z resztą sam autor pokazał przez to, jak wielki posiada talent. No bo w końcu nie jest sztuką przedstawienie historii z perspektywy człowieka, który rozumie wszystko, co się wokół niego dzieje i może nam o tym powiedzieć, ale zaprezentowanie jej w taki sposób, aby nierozumiejący większości ludzkich zachowań pies mógł przedstawić nam wszystko tak, żeby cała książka miała sens. I autorowi się to jak najbardziej udało! Z pewnością musiała być to dla niego naprawdę ciężka praca, ale wysyłki z pewnością się opłaciły. Sam styl pisarski autora jest naprawdę bardzo wciągający i niesamowicie ciekawy. Na swoim Instagramie przeczytałam komentarz odnośnie tej książki, że dzięki niej możemy lepiej zrozumieć psy i chociaż ja psa nie mam (mam kota, co z pewnością spotkałoby się z dezaprobatą Bailey’a) to jednak sądzę, że wiele z tego, co zostało odnośnie psów w książce przedstawione ma naprawdę spory sens. Dzięki Był sobie pies zyskałam naprawdę świetną możliwość zapoznania się ze światem psów w taki sposób, w jaki nigdy nie było mi to dane – a to naprawdę fantastyczne przeżycie!

Odnośnie samego psiaka, na którego będę może mówić Bailey muszę powiedzieć, że na prawdę bardzo mocno go polubiłam, a śledzenie fabuły z jego perspektywy było na prawdę wielką przyjemnością. Dzięki niemu nie raz, nie dwa się śmiałam, jak i obawiałam tego, co może się zaraz wydarzyć, ale również nie obyło się bez potoków łez, kiedy Bailey (w różnych wcieleniach), musiał pożegnać się z życiem i ze wszystkim co łączyło się na jego dotychczasowe życie. Głównie te momenty były niesamowicie emocjonujące i jeśli między innymi czegoś takiego szukacie w tej książce, śmiało możecie się za nią zabierać! Choć jak mówiłam, niesamowicie pokochałam Bailey'a to jednak nie obyło się bez momentów, w których niesamowicie mnie denerwował - na przykład, gdy tak oceniał wszystkie inne zwierzęta i uważał, że tylko psy (choć głównie on), są najlepszymi zwierzakami na świecie i tylko one powinny towarzyszyć ludziom. Dla mnie, jako typowej kociary, takie traktowanie było niesamowicie krzywdzące, dlatego słysząc te liczne komentarze psiaka pod względem moich ulubionych futrzaków, obrażałam się za wszystkie koty świata! Ale niestety moja złość szybko przechodziła, gdy Bailey znów zrobił coś niezwykle zabawnego, czy uroczego. Także kociaki, przepraszam... chyba nie jestem waszym najlepszych obrońcom...
Z tych ludzkich bohaterów książki, niesamowicie polubiłam również Ethan'a oraz jego mamę i dziadków, Joe'go (mimo jego braku uczuć) oraz Mayę. To właśnie w ich towarzystwie najlepiej spędzało mi się czas i z przyjemnością czytałam o wszystkim tym, co tyczyło się ich życia. 

Podsumowując więc uważam, że książka Był sobie pies jest niezwykle emocjonalną i uroczą książką, którą każdy miłośnik psów (i nie tylko) powinien przeczytać! Jak dla mnie jest to typowo familijna powieść i jestem przekonana, że każdemu czytelnikowi (niezależnie od wieku) by się ona spodobała. Przygotujcie się jednak, że nie zawsze historia ta będzie łatwa, lekka i przyjemna, bo mimo wszystko nie braknie w niej smutku i wzruszających momentów. Jednakże jak dla mnie to książka, którą zdecydowanie warto przeczytać! Sama teraz bardzo chcę się zapoznać z jej ekranizacją i mam tylko wielką nadzieję, że chociaż w jakimś stopniu będzie tak dobra, jak jej papierowy pierwowzór. Widziałam, że w rolę nastoletniego Ethana wcielił się KJ Appa (jeden z moich ulubieńców), a w rolę nastoletniej Hannah Britt Robertson (moja kolejna ulubienica), więc jak na razie jestem pozytywnie do tego filmu nastawiona.

Za możliwość zapoznania się z tą cudną książką gorąco dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu!
Copyright © 2014 About Katherine
Designed By Blokotek