Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eva green. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eva green. Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 maja 2017

[87] FILMOWO: Pęknięcia

Tytuł oryginału: Cracks

Reżyseria: Jordan Scott

Scenariusz: Ben Court, Caroline Ip, Jordan Scott

Gatunek: Dramat Thriller

Produkcja: Francja, Hiszpania, Irlandia, Szwajcaria, Wielka Brytania

Na podstawie: Sheila Kohler "Cracks"

Czas trwania: 1 godz. 44 min.

Premiera: 11 września 2009 (świat)

Obsada: Eva Green, Juno Temple, María Valverde, Imogen Poots, Ellie Nunn

Ocena: 8/10

 Klikając na plakat filmu zostaniesz przeniesiony do jego zwiastuna na youtube.com


Grupa dziewcząt z brytyjskiej szkoły z internatem trenuje skoki do wody u boku swojej ulubionej nauczycieli Panny G. Kobieta jest dla nich nie tylko wspaniałą nauczycielką, ale również najlepszą przyjaciółką - gdy szkoła stara się stłumić w dziewczętach całą kreatywność i radość, to właśnie ona staje się źródłem licznych szalonych opowieści z podróży nauczycielki i tym podobne. Gdy jednak pewnego razu do szkoły tafia nowa uczennica (hiszpańska księżniczka), wszystko zaczyna się komplikować.


Na Pęknięcia skusiłam się tak na prawdę ze względu na Evę Green, która już jakiś czas temu stała się jedną z moich ulubionych aktorek. To właśnie ona w głównej mierze przyciągnęła moją uwagę, jednak sam opis filmu oraz to, że jego akcja rozgrywa się w Wielkiej Brytanii również miały na moją decyzję duży wpływ. Nie wiedziałam tak na prawdę, czego mogę się po nim spodziewać - wiedziałam z całą pewnością, że nie będzie to łatwe kino, lecz takie bardziej z przesłaniem. Śmiało mogę powiedzieć, że koniec końców mi się podobał, ale nie jestem pewna, czy do końca zrozumiałam, o co chodziło jego twórcom.

Cała akcja filmu ma tak na prawdę ścisły związek z tylko jedną postacią, a mianowicie z Panną G (czyli wspaniałą Evą Green) - moim zdaniem to ona tak na prawdę spaja cały wątek i jest przyczyną całego tego zamieszania. Prócz niej z pewnością ważną postacią jest hiszpańska księżniczka Fiamma, która bardzo różni się od wszystkich dotychczasowych uczennic szkoły z internatem. Już na samym początku zaciekawiła swoją osobą nie tylko uczennice, ale również samą Pannę G. Myślę też, że to ona stała się przyczyną, które wywołały te tytułowe pęknięcia, choć tak na prawdę wcale tego nie chciała.


Dużą rolę w całej akcji odgrywa także Di Radfield - dotychczasowa ulubienica Panny G i kapitan grupy skoczków. To ona zawsze uważana była za najlepszą i obdarzana była największym szacunkiem i uwagą ze strony nauczycielki. Nic więc dziwnego, że gdy na horyzoncie pojawia się Fiamma, Di Radfield czuje się zwyczajnie zagrożona i zazdrosna. Jednakże w tym filmie oraz w relacjach, które łączą dziewczyny z Panną G nie chodzi jedynie o zazdrość - chodzi bardziej o coś, czego dziewczyny nie zauważają, do póki nie wydarzy się coś na prawdę złego. jednak odkrycie tego pozostawiam wam - gdybym wam to zdradziła, pozbawiłabym was całej przyjemności z oglądania tego filmu.

Choć z początku film wydaje się być przyjazny i raczej zwyczajny, bardzo szybko odkrywamy, że wcale tak nie jest. Zaczynamy poznawać tajemnice, których wcześniej nikt nie dostrzegał i które stają się przyczyną wszystkich tych złych momentów.


Gdy pierwszy raz spotkałam się z grą Evy Green (było to chyba za sprawą filmu Casino Royal), zdążyłam dowiedzieć się już, że jest to postać nieco ekscentryczna i każda bohaterka, w którą się wciela właśnie taka jest. Tak samo było w przypadku Mrocznych cieni (recenzja klik), gdzie zagrała Anguelique Bouchard, czy Osobliwego domu Pani Peregrine (recenzja klik) i jej roli tytułowej panny Almy LeFay Peregrine. Myślę jednak, że to właśnie tymi nietypowymi postaciami oraz tym, jak potrafi je zaprezentować bardzo mnie urzekła. Nie inaczej było właśnie w przypadku Pęknięć, bo choć Panna G jest miejscami nieco przerażająca (jak nie gorzej), to jednak sądzę, że jest to rola po prostu stworzona dla Evy Green. Mnie w każdym razie zachwyciła jeszcze bardziej i przez to tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że zwyczajnie ją uwielbiam.


Nie da się ukryć, że Pęknięcia to trudny film, jednak myślę, że warto poświęcić mu chwilę uwagi. Nie zawsze znajdzie się odpowiednia pora i nastrój, aby się na nim skupić, jednak myślę, że właśnie to jest do tego potrzebne, aby w pełni zrozumieć, o co w tym wszystkim chodziło. Przyznam się wam, że przez większą część filmu tak na prawdę nie wiedziałam, jaki jest główny motyw tej produkcji (mówiłam już, że jest to trudne kino) i choć cały czas staram się sobie wszystko poukładać w głowie, to śmiało mogę powiedzieć, że cieszę się, że postanowiłam go obejrzeć. Czy go polecam? Myślę, że tak, jednak nie każdemu. Jeśli lubicie takie filmy do myślenia, ta pozycja jest dla was. Jeśli nie, na waszym miejscu odpuściła bym go sobie. Ja żałuję tyko, że w Polsce nie została wydana książka, na której podstawie powstał ten film - może wtedy niektóre rzeczy bardziej by mi się wyjaśniły.


Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony filmweb.pl

piątek, 13 stycznia 2017

[76] FILMOWO: Osobliwy dom pani Peregrine

Tytuł oryginału: Miss Peregrine's Home For Peculiar Children

Reżyseria: Tim Burton

Scenariusz: Jane Goldman

Na podstawie: Ransom Riggs "Osobliwy dom pani Peregrine"

Gatunek: Fantasy, Przygodowy

Czas trwania: 2 godz. 7 min.

Premiera: 7 października 2016 (Polska), 29 sierpnia 2016 (świat)

Produkcja: Belgia, USA, Wielka Brytania

Obsada: Asa Butterfield, Eva Green, Ella Purnell, Samule L. Jackson, Judi Dench

Ocena: 6/10

Klikając na plakat filmu zostaniesz przeniesiony do jego zwiastuna na youtube.com

Jake Portman wiedzie normalne życie zwykłego amerykańskiego nastolatka, do czasu, gdy dostaje tajemniczy telefon od dziadka, który informuje go, że coś próbuje go dopaść. Gdy bohater zjawia się w domu mężczyzny wkrótce odnajduje go bliskiego śmierci w lesie. Zanim jednak ginie Abe prosi wnuka, aby ten udał się do sierocińca, o którym opowiadał mu w dzieciństwie, aby dyrektorka Pani Peregrine wszystko mu wytłumaczyła. Wkrótce, chcąc pogodzić się ze śmiercią dziadka, chłopak wraz z ojcem udaje się do Anglii na tajemniczą wyspę by odnaleźć ów kobietę, jednak szybko się okazuje, że sierociniec został zbombardowany w czasie II wojny światowej, a przebywające w nim osoby zginęły.


Może pamiętacie, że gdy dowiedziałam się o pracy nad ekranizacją książki Ransoma Riggs, bardzo się z tego ucieszyłam i wprost nie mogłam doczekać się, aż film wejdzie już do kin. Dodatkowo fakt, iż to właśnie Tim Burton miał wyreżyserować tą produkcję jeszcze bardziej mi się spodobał i byłam przekonana, że otrzymam coś na prawdę niesamowitego, Jak dotąd żaden film w reżyserii Burtona jeszcze mnie nie zawiódł i gdyby ktoś wówczas powiedział mi, że właśnie Osobliwy dom Pani Peregrine okaże się być tym pierwszym z pewnością bym go wyśmiała. Jednak jak się okazało w końcu musiał nadejść ten czas, gdyż ekranizacja tak wspaniałej książki okazała się być dla mnie wielką klapą...


Zacznijmy jednak od początku. W filmie już podczas pierwszych scen poznajemy głównego bohatera -  niejakiego Jake Portmana. Czytając książkę bardzo polubiłam tą postać, czego zdecydowanie nie mogę powiedzieć o jej filmowej wersji. Od samego początku wydawał mi się on być niezwykle nudny i zdecydowanie nie przyciągał do siebie mojego zainteresowania. Chyba nie tak wyobrażałam sobie Jakea jakiego poznałam wcześniej i bardzo żałuję, że wcielającemu się w niego Asa Butterfield nie udało się oddać tej niezwykłości książkowego Jakea. Kolejną rzeczą, która nie spodobała mi się w tej adaptacji był tak słabo pociągnięty wątek wizyt u psychologa Jakea. Nie mówię, że mielibyśmy przez 2/3 filmu siedzieć i oglądać, jak chłopak żal się psychologowi, jednakże tak na prawdę nie dowiadujemy się z tego praktycznie nic, a postać dr Golan znika z naszej pamięci tak szybko, jak się pojawiła.

Szczerze mówiąc, chyba jedną z trzech rzeczy, które mi się w tej ekranizacji spodobały była postać Pani Peregrine i wcielająca się w nią Eva Green. Choć czytając książkę wyobrażałam ją sobie zupełnie inaczej (w końcu była tam przedstawiona jako starsza i powiedziałabym spokojna kobieta), to mimo wszystko bardzo spodobała mi się interpretacja tej bohaterki w wykonaniu Evy Green. Lubię tą aktorkę i mimo że nigdy jakoś specjalnie nie przyglądałam się jakoś dokładnie jej grze, to tutaj bardzo mnie ona zaciekawiła i w sumie to ona stała się między innymi powodem, dla którego nie wyłączyłam filmu w połowie. Była to nieco inna jednak mimo to ciekawa interpretacja postaci z książki i żałuję tylko, że reszta wypadła tak kiepsko.


Przykro mi, gdy myślę o tym, że minusów jest w tej ekranizacji o wiele więcej niż plusów. W sumie te drugie mogłabym policzyć chyba na palcach jednej ręki. Wracając jeszcze na chwilę do postaci jestem ogromnie rozczarowana ojcem Jakea (po prostu nie mogłam patrzeć na tego bohatera!) oraz osobą Barrona, w którego wcielił się Samuel L. Jackson (to była kompletna porażka), jednak chyba najbardziej żałuję, że w filmie tak bardzo zostały pomieszane wszystkie postaci osobliwych dzieci - szczególnie jeśli chodzi o Emmę i Bronwyn. W przypadku tej drugiej oczekiwałam dobrze zbudowanej dziewczynki wzrostu zbliżonego do Jakea, a na ekranie zobaczyłam kogoś całkowicie innego - kogoś, kto kompletnie odbiega od opisu Bronwyn z książki. Uważam więc, że jeśli chodzi o postaci i wcielających się w nich aktorów zaszło tutaj kompletne nieporozumienie.


Jak wspomniałam na początku, bardzo ucieszyłam się, gdy dotarła do mnie informacja, że to Tim Burton został reżyserem ekranizacji. Teraz jednak bardzo tego żałuję, gdyż choć miejscami było delikatnie wydać ten charakterystyczny dla reżysera styl, to jednak oglądając miałam wrażenie, jakby nie zrobił on tutaj praktycznie nic. Zawsze uważałam go za wspaniałego artystę o niezwykle oryginalnych wizjach, jednak tym razem bardzo mnie rozczarował.

Podsumowując więc, Osobliwy dom Pani Peregrine to chyba jedna z najgorszych ekranizacji, jakie w życiu widziałam. Zmarnowano tutaj na prawdę genialny pomysł na treść, przez co powstało coś na prawdę fatalnego. Podejrzewam, że osobom, które z tą historią nie miały jeszcze nic do czynienia, film może się spodobać, jednak ci, którzy lekturę przynajmniej jednej części serii mają już za sobą, będą równie mocno rozczarowani, co ja. Cały czas też myślałam, że tak jak w przypadku powieści, powstaną trzy części filmu, a z tego co zrozumiałam wrzucono wszystko, co autor do tej pory stworzył do jednego worka, wymieszano i stworzono kompletnie nie pasujący do siebie miszmasz.
Powiem krótko, jeśli czytaliście już Osobliwy dom Pani Peregrine, odpuśćcie sobie lepiej jej ekranizację (szkoda, żebyście zepsuli sobie obraz tak genialnej fabuły), jeśli natomiast nie znacie w ogóle jeszcze tej historii mocno zastanówcie się, czy chcecie stracić czas na film.


Copyright © 2014 About Katherine
Designed By Blokotek