Pokazywanie postów oznaczonych etykietą first and last. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą first and last. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 sierpnia 2017

[180] Ostatni pocałunek


Tytuł oryginału: Last kiss
Autor: Laurelin Paige
Cykl: First and Last
Tom: 2
Ilość stron: 488 stron
Wydawnictwo: Kobiece
Ocena: 9/10

Po przeczytaniu Pierwszego dotyku, wprost nie mogłam się doczekać aż będę mogła zapoznać się z kontynuacją tej książki. Pozostawiła ona po sobie w mojej głowie tak wielki zamęt, że przez bardzo długi czas nie miałam w ogóle siły, aby sięgać po jakąkolwiek inną powieść. Co zabawne dopiero po przeczytaniu Ostatniego pocałunku (ostatniej części tej dwutomowej serii) czuję się w końcu wolna i bez problemu mogę zapoznawać się z innymi pozycjami - takiego bałaganu ta seria narobiła w mojej głowie! Ale wiecie co? Opłacało się to wszystko przeżywać, aby móc w pełni zapoznać się z tą jakże fantastyczną historią Emily i Reeve'a. Przez lekturą tej książki słyszałam wiele pozytywnych opinii, które krążyły wokół niej i teraz, z ręką na sercu mogę powiedzieć, że w pełni ona sobie na to wszystko zasłużyła!

W recenzji pierwszej części wspominałam, że autorka zakończyła całość na prawdę brutalnie dla każdego czytelnika - urwała wątek w najciekawszym momencie! Bardzo spodobało mi się to, że Ostatni pocałunek zaczęła w dokładnie tym samym momencie i dodatkowo nieco dokładniej omawiała kilka czołowych postaci, aby czytelnik nie miał problemu z ponownym wdrożeniem się w tą historię. Czytając książkę czujemy się więc tak, jakbyśmy w ogóle nie przerywali sobie lektury i kontynuujemy tam, gdzie skończyliśmy. Za to autorce należy się na prawdę spory plus.

O czym jest tak właściwie ta część? Zarówno Emily, jak i Reeve muszą zmierzyć się tutaj z duchem przeszłości w postaci Amber całej i zdrowej. Kobieta pojawiając się na ranczu Reeve'a wprowadziła ta wielki zamęt, że pomiędzy głównymi bohaterami wszystko zaczęło się coraz mocniej walić. Choć w Pierwszym dotyku Amber odbierałam jako kogoś, kto uratował Emily z jej bezbarwnego życia (na swój własny i pokręcony sposób), to im bardziej spędzałam czas w jej towarzystwie, im więcej się o niej dowiadywałam, nie byłam już tego aż tak bardzo pewna. Tak bardzo nie polubiłam jej osoby, że marzyłam, aby jak najszybciej zniknęła z życia Reeve'a i Emily, bo przez nią wszystko szło źle. Wciąż też wydawało mi się, że dziewczyna nie jest tak na prawdę szczera i coś kombinuje i chyba po części miałam rację. Tak więc, choć w pierwszym tomie chciałam bardzo poznać Amber, to jednak, gdy w końcu nadarzyła mi się taka okazja, chciała po prostu to wszystko cofnąć. Żebyśmy się też dobrze zrozumieli - nie chodzi mi o to, że nie spodobał mi się sposób wykreowania tej postaci, bo tego na pewno nie mogę powiedzieć. Chodzi mi zwyczajnie o samą osobę tej dziewczyny, a to już całkowicie inna sprawa.

Jak więc mówiłam, pojawienie się Amber zepsuło prawie wszystko w budującym się związku Reeve'a i Emily. Szczerze to na prawdę nie mogłam tego przeboleć, gdyż zarówno w pierwszym tomie, jak i w tym z całych sił kibicowałam im, aby w końcu mogli być bez przeszkód razem. Troszkę przeszkadzało mi, że przez całą książkę ta dwójka tak na prawdę tylko krążyła wokół siebie i można by odnieść wrażenie, że przez to nie ciekawego się tam nie działo. Ale powiem wam, że gdy czyta się całość, zaczyna to nabierać sensu, przez co nie był to dla mnie jakiś wielki problem.
Bardzo ciekawił mnie ten wątek Michaelisa Vilanakisa i koniec końców jestem lekko rozczarowana, że autorka tak go zakończyła. Jak dla mnie mogła go nieco bardziej pociągną.

Podsumowując więc, uważam, że zarówno Ostatni pocałunek, jak i ogólnie patrząc cała seria, to kawał na prawdę świetnej lektury! Historia wciąga niesamowicie i sprawia, że czytając nie możemy się od niej oderwać. Dodatkowo też, już po zakończeniu lektury, cały czas myślimy o fabule, analizujemy ją i zastanawiamy się, co też będzie dalej. Gdyby nie te drobne wady, o których wspomniałam wcześniej, na pewno dałabym tej książce dziesięć punktów, ale i tak uważam, że jest ona po prostu genialna! Jedyne, czym jestem lekko rozczarowana, to zakończenie, bo liczyłam na coś nieco bardziej spektakularnego. Co prawda większość zagadek nam się tam wyjaśniła, ale no jednak myślałam, że to będzie coś o wiele, wiele lepszego.
Ogólnie muszę powiedzieć jeszcze, że pierwszy raz czytałam erotyk z wątkiem takim lekko kryminalnym i przyznam szczerze, że na prawdę mi się to połączenie podobało. Dlatego z całą pewnością jeszcze nie raz powrócę do tego typu książek.

FIRST AND LAST:
pierwszy dotyk | ostatni pocałunek

Za możliwość zapoznania się z całą tą wspaniałą historią Emily i Reeve'a serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu!

czwartek, 13 lipca 2017

[178] Pierwszy dotyk


Tytuł oryginału: First Touch
Autor: Laurelin Paige
Cykl: First and Last
Tom: 1
Wydawnictwo: Kobiece
Ocena: 8/10

Na książkę Pierwszy dotyk trafiłam tak na prawdę całkowicie przypadkiem i podejrzewam, że gdyby nie książeczka reklamowa z fragmentem powieści, w ogóle nie miałabym o niej pojęcia i bym się na nią nie skusiła. Choć przeczytany fragment na prawdę mocno mnie zaciekawił, do całości podchodziłam dość sceptycznie - Pierwszy dotyk to erotyk i nie oczekiwałam od niego niczego zbyt wielkiego. Ale co ciekawe książka zaciekawiła mnie i to nawet bardzo - gdy zaczęłam ją czytać, dosłownie nie mogłam się od niej odkleić.

Cała historia zaczyna się w momencie, gdy Emily odsłuchuje nagranie na poczcie głosowej od swojej dawnej przyjaciółki, z którą rozstała się już ładnych parę lat temu. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby Amber nie użyła słów niebieski prochowiec, które niegdyś były ich tajemniczym hasłem bezpieczeństwa. Emily wiedziała, że Amber nie użyłaby tych słów pochopnie i że na pewno grozi jej niebezpieczeństwo. Wynajmuje więc detektywa, który ma odnaleźć jej byłą przyjaciółkę, jednocześnie prowadząc śledztwo na własną rękę. Wszystkie ślady doprowadzają ją do przystojnego milionera Reevea Sallisa, który jako ostatni spotykał się z Amber. Emily postanawia więc powrócić do przeszłości, jeszcze raz stać się tym, kim była za czasów Amber, aby w ten sposób wyciągnąć jakieś informacje od Reevea, które mogłyby doprowadzić ją do przyjaciółki.

Gdy sięgałam po Pierwszy dotyk wiedziałam, że książka jest erotykiem, jednak wydaje mi się, że sceny seksu tak na prawdę zdominowały całą historię. Były one praktycznie w co drugim rozdziale, przez co ta główna fabuła została nieco zepchnięta na boczne tory. Nie zrozumcie mnie źle, dobrze, że w książce było dużo takich scen, bo w końcu o to w erotykach chodzi, ale jakby one zostały jakoś tak umiejętnie poprzeplatane z pozostałą fabułą byłoby dobrze, a tu praktycznie było tak, że 2/3 to sceny erotyczne, a 1/3 to ten główny wątek. No troszkę mi to tutaj nie pasowało i gdyby to ode mnie zależało, niektóre sceny z motywem seksu bym z tej książki po prostu wyrzuciła, bo można by było się bez nich zwyczajnie obejść.

Spodobała mi się natomiast sama historia Emily i Amber, to jak główna bohaterka szuka swojej byłej najlepszej przyjaciółki oraz to, do czego jest zdolna, by ją odnaleźć. Myślę, że autorka miała na prawdę ciekawy pomysł i nawet dobrze uda jej się go przedstawić. Fabuła mocno wciąga i czytelnik cały czas zastanawia się, jaką zagadkę kryje za sobą tajemnicze zniknięcie Amber i co Reeve ma z tym wszystkim wspólnego. Sama nie raz miałam tak, że gdy już zaczynałam myśleć. że to on stoi za jej problemami, on robił coś takiego, co sprawiało, że mocno zaczynałam wątpić w jego winę, by już za chwilę znów skierować na siebie światła oskarżenia. Spodobało mi się to, jak Laurelin Paige wodziła swojego czytelnika za nos, nie odkrywając od razu wszystkich kart.
Cieszę się również, że autorka wplotła pomiędzy fabułę liczne wspomnienia z dawnego życia głównej bohaterki. Poznawanie togo było bardzo interesujące, gdyż z teraźniejszości nie dowiadujemy się tak na prawdę za dużo na temat samej Emily. Dzięki tym wstawkom mogliśmy o wiele bardziej wczuć się w tą postać i choć trochę zrozumieć niektóre motywy jej działań. Z jednej strony właśnie te fragmenty wspomnień dziewczyny czytało mi się bardzo interesująco, ale z drugiej niesamowicie jej współczułam. Ona twierdzi, że Amber ją uratowała, bo pokazała jej po części właściwą drogę jej życia, a ja natomiast uważam, że Amber w dużej mierze ją wykorzystywała i często nie obchodziło jej dobro przyjaciółki. W sumie pokazała ona Emily swoją ścieżkę życia, w której nie widziała nic złego - dlaczego więc miała by uważać, że to może być złe dla Emily? I choć tak jak mówiła, postać Emily bardzo mi się spodobała, to do Amber (przynajmniej tej ze wspomnień głównej bohaterki) nie zapałałam zbyt wielką sympatią.

A jeśli już o Emily mowa to muszę powiedzieć, że niesamowicie się cieszę, że w końcu ktoś wykreował postać niezależnej i silnej kobiety! W końcu nie mamy do czynienia z nieśmiałą dziewuszką, która nie zna poczucia własnej wartości i która nie jest w niczym doświadczona. W ciągu lektury dowiadujemy się, że główna bohaterka nie zawsze była tą silną i odważną, ale poznajemy, jak się zmieniała, bo sama nie chciała się czuć już taka bezbronna. Oczywiście coś z tej dawnej osoby pozostało, ale Emily udowodniła, że takie silne i harde kobiety również mogą być świetną postacią dla erotyku. Więcej takich bohaterek poproszę!

Dużo osób pewnie powie, że książka, gdzie młoda dziewczyna spotyka się z bogatym biznesmenem już była i na pewno od razu przywoła Pięćdziesiąt twarzy Greya (nie rozumiem, dlaczego wszyscy każdy erotyk porównują właśnie do tego tytułu...), a ja powiem, że to nie jest to samo, tylko całkowicie coś innego. Główna bohaterka ma jakiś cel, który tłumaczy wszystkie jej poczynania i chociaż po drodze nie raz jest ciężko, właśnie tego celu się trzyma. Sama postać Reeve'a również ma wiele do ukrycia - wcale nie jest tylko tym bogatym przystojniakiem, za jakiego uważają go wszyscy. Dla mnie więc Pierwszy dotyk to coś nowego i bardzo przyjemnego. Książę czytało mi się szybko i dodatkowo towarzyszyło temu wielkie zaciekawienie tym, co może się wydarzyć dalej. Połączenie erotyku z elementami thrillera okazało się jak dla mnie na prawdę świetne i w przyszłości chciałabym poznać więcej takich pozycji. Sam styl autorki również przyciąga uwagę, gdyż jest przemyślany i niebanalny. Widać, że autorka pisała po to, aby swoją książką coś pokazać, a nie żeby była to lekka książka przeznaczona tylko dla rozrywki. Ja z lektury jestem jak najbardziej zadowolona, a jej zakończenie sprawiło, że teraz z wielką niecierpliwością wyczekuję momentu, gdy ukaże się kontynuacja serii - Ostatni pocałunek. Autorka zakończyła książkę akurat w takim momencie, że chcąc nie chcą chce się sięgnąć po drugi tom, aby zobaczyć, jak dalej potoczy się akcja.
Słowem podsumowania, uważam, że Pierwszy dotyk to na prawdę dobra książka, którą warto przeczytać. Czas z nią na pewno nie będzie stracony!

FIRST AND LAST:
pierwszy dotyk | ostatni pocałunek

Za możliwość zapoznania się z książką serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu!
Copyright © 2014 About Katherine
Designed By Blokotek