Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hailee steinfeld. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hailee steinfeld. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 grudnia 2017

[101] FILMOWO: Pitch Perfect 3

Tytuł oryginału: Pitch Perfect 3

Reżyseria: Trish Sie

Scenariusz: Kay Cannon, Mike White

Gatunek: Komedia, Muzyczny

Produkcja: USA

Na podstawie: Mickey Rapkin "Pitch Perfect: The Quest for Collegiate A Cappella Glory"

Czas trwania: 1 godz. 33 min.

Premiera: 22 grudnia 2017 (Polska), 20 grudnia 2017 (świat)

Obsada: Anna Kendrick, Rebel Wilson, Brittany Snow, Anna Camp, Hailee Steinfield, Ester Dean, Elizabeth Banks, Ruby Rose

Ocena: 8/10

Klikając na plakat filmu zostaniesz przeniesiony do jego zwiastuna na youtube.com

Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony filmweb.pl


Wierzyć mi się nie chce, że trzecia i zarazem ostatnia część Pitch Perfect jest już za mną! Dopiero co przecież zaczynałam swoją przygodę z The Barden Bellas i z wielką niecierpliwością wyczekiwałam pojawienia się kontynuacji. Od samego początku bardzo ciekawiło mnie to, co też jeszcze może się w tym filmie pojawić, no bo w końcu chyba wszystko już było. Obawiałam się także, że ta część została zrobiona tylko i wyłącznie dla pieniędzy, a jak wiadomo - nigdy nic dobrego z tego nie wychodzi. Ale postanowiłam sobie podejść do tej produkcji z otwartym umysłem i starałam się nie oceniać jej pod pryzmatem poprzednich części. Czy mi się udało - zobaczcie sami!

Dla dawnych Słowików z Barden okres świetności już minął. Wszystkie dziewczyny ze starego składu skończyły już studia i teraz starają się wieść normalne życie. Jedynie Becca ma jeszcze jakiś związek z branżą muzyczną, jednak chyba nie tego do końca oczekiwała. Wkrótce dziewczyny dostają wiadomość od Emily, w których ta informuje je o wielkim powrocie dawnych Słowików. Rozczarowane swoim dotychczasowym życiem dziewczyny z wielką radością postanawiają wziąć udział w wydarzeniu mając jednocześnie nadzieję, że oznacza to dla nich wspólny występ. Bohaterki postanawiają jeszcze przez chwilę pociągnąć swoją dawną uniwersytecką sławę i wyruszają na tournée po bazach wojskowych, aby zawalczyć o support podczas występu sławnego DJ'a Khaled'a.


Już po pierwszych minutach filmu widać, że ta część będzie jednak inna, niż wszystkie. Gdy zobaczyłam, jak Słowiki uciekają z wybuchającego jachtu w głowie miałam tylko jedną myśl - co to kurczę ma być? Na prawdę zaczęłam podejrzewać, że ta kontynuacja to będzie jedno wielkie nieporozumienie. Ale jak już mówiłam postanowiłam podejść do historii z lekkim przymrużeniem oka i dopiero na końcu stwierdzić, co o niej sądzę. 

Bardzo ucieszyłam się z tego, że mogłam zobaczyć na ekranie znów razem wszystkie członkinie Słowików. Chodzi mi tutaj głównie o pojawienie się Aubrey, której jednak w dwójce było na prawdę mało. Jedyną osobą, która w trójce została odsunięta lekko na boczne tory była Stacy, ale było to z pewnych ważnych powodów, o których dowiecie się już z filmu. Nie zabrakło jednak Gail i Johna, czyli szalonych reporterów z Let's Talk - Appella, którzy tym razem pojawiali się nie tylko jako zgryźliwi komentatorzy. W trzeciej części postanowili nagrać materiał o The Barden Bellas i jak to bywa w ich wykonaniu nie zabrakło przy tym humoru.


Jeśli jesteśmy już przy humorze, to tak, jak miało to miejsce w przypadku drugiej części i jego był tutaj na prawdę sporo. Jeśli chodzi o mnie z jednej strony mi to pasuje, a z drugiej jednak nie. Chodzi mi o to, że jeśli patrzę tylko na drugą i trzecią część to jestem z tego jak najbardziej zadowolona, ponieważ humor ten nie jest w ogóle przesadzony tylko odpowiednio dobrany do bohaterów - Grubej Amy, Gail i Johna, itp. Z resztą dowodzi temu fakt, że podczas seansu obydwóch filmów wiele razy śmiałam się do łez (serio, w trójce kilka razy musiałam się powstrzymywać, żeby nie wydrzeć się na całą salę kinową!). Ale jeśli popatrzę na całość - tj. pierwszą, drugą i trzecią część, skupiając się głównie na jedynce - to po prostu wydaje mi się, że z filmu muzycznego powstała kolejna głupia komedia z elementami filmu muzycznego w tle. Nie wiem, czy tylko ja tak mam, czy wy też - dajcie znać w komentarzach. Gdy o tym myślę, albo komuś mówię mam wrażenie jednak, że się z tym nie do końca zgadzam, bo jeśli ktoś by mnie zapytał, czy mi się podobało, mogę śmiało powiedzieć tak!


Drugą rzeczą, do której po prostu muszę się doczepić jest wątek z Grubą Amy. Nie chce zdradzać filmu tym, którzy go nie widzieli, więc jeśli nie chcecie o tym czytać omińcie ten fragment i przejdźcie dalej!
SPOILER!!!
Odnośnie Grubej Amy nie mam nic przeciwko temu wątkowi, w którym poznajemy jej ojca. W sumie bardzo mało wiedzieliśmy tak na prawdę na jej temat - jedynie to, że pochodzi z Australii, a w chyba pierwszej części przemknęła się nawet scena, jakoby Amy była bogata. W każdym bądź razie fajnie, że postanowiono przedstawić widzom więcej szczegółów z jej życia, jednak ten motyw jak z jakiegoś filmu akcji był dla mnie mocno przesadzony. Owszem było śmiesznie, ale jednak no ej bez przesady! Szczerze to usunęłabym go całkowicie z filmu bo myślę, że i tak bez niego byłoby w porządku.
KONIEC SPOILERA!!!


W Pitch Perfect, jak to w Pitch Perfect nie mogło zabraknąć muzyki a'capella - w końcu tutaj leży sens całego filmu. Pod tym względem twórcy filmu na szczęście nie zawiedli, bo pojawiło się kilka na prawdę świetnych utworów, jak i całkiem nowych zespołów. 

Tak więc przechodząc już do podsumowania powiem tak - film mi się podobał i to nawet bardzo. Śmieszył w wielu momentach, a jeśli chodzi o mnie i o komedie to raczej rzadko się to zdarza, towarzyszyła mu wspaniała muzyka i nawet ten wątek z tournée bardzo mi się spodobał. Pojawiło się kilka świetnych nowych postaci, jak np. uroczy Chicago czy przystojny Brytyjczyk Theo. Ku mojemu zaskoczeniu w trójce pojawiła się aktorka Ruby Rose. Choć nie znam jej jakoś bardzo, wiem że jest ona na prawdę znaną i cenioną aktorką. Miło oglądało mi się ją na ekranie, a jej wokal był cudowny. A jeśli o gwiazdy chodzi to ku mojemu równie wielkiemu zaskoczeniu pojawił się sam DJ Khaled - twórca ostatniego wielkiego hitu Rihanny. Tutaj również nie jestem jakąś wielką fanką tego pana, no ale jednak to było bardzo ciekawe zagranie (z resztą jak cały wątek, chociaż jednak jego osoba w filmie była raczej dziwna...). 
Także mimo tych licznych plusów i minusów mój końcowy werdykt to jestem na tak! To było na prawdę bardzo dobre zakończenie serii i żałuję tylko, że nie poznam już więcej losów Słowików. 


Ale taka mała rada dla was, jeśli jeszcze nie wybraliście się na ten film do kina - poczekajcie chwilę jak będą leciały napisy. Twórcy filmu postanowili przedstawić tam widzą dalsze losy niektórych dziewczyn - m.in. Becci, Chloe, Aubrey i chyba też Grubej Amy. Na samym końcu mamy też uroczy film autorstwa Gail i Johna, o którym wspomniałam wam wcześniej i który jest taką jedną wielką wspominką. Gdy ja byłam w kinie większość osób poszła, zanim to zaczęło się pojawiać i przegapili przez to na prawdę sporo ważnych tematów dla fana Pitch Perfect.


PITCH PERFECT:
pitch perfect 1 | pitch perfect 2 | pitch perfect 3


piątek, 10 marca 2017

[82] FILMOWO: The Edge of Seventeen

Tytuł oryginału: The Edge of Seventeen

Reżyseria: Kelly Fremon

Scenariusz: Kelly Fremon

Gatunek: Dramat, Komedia

Produkcja: USA

Czas trwania: 1 godz. 44 min.

Premiera: 16 września 2016 (świat)

Obsada: Hailee Steinfeld, Woody Harrelson, Haley Lu Richardson, Blake Jenner, Kyra Sedgwick, Hayden Szeto

Ocena: 7/10

Klikając na plakat filmu zostaniesz przeniesiony do jego zwiastuna na youtube.com

Nadine od zawsze była specyficzna, choć specyficzna jest chyba zbyt łagodnym słowem aby ją opisać. Miała jednak swoją najlepszą przyjaciółkę Kriste oraz tatę, którzy kochali ją mimo jej dziwnych zachowań. Gdy jednak pewnego dnia ojciec Nadine umiera, powoli zaczyna walić się cały jej świat, a gdy w końcu wszystko powoli zaczyna wracać na swoje tory, dziewczyna nakrywa swoją najlepszą przyjaciółkę w łóżku ze swoim bratem Darian'em. Jest jednak ktoś jeszcze, do kogo Nadine zawsze może się zwrócić - Pan Bruner od historii, który choć często udaje brak zainteresowania, tak na prawdę troszczy się o swoją uczennicę. Czy to jednak wystarczy, gdy powoli zaczynasz uświadamiać sobie, jak bardzo nienawidzisz chociażby własnego głosu, pomijając już całość i powoli zaczynasz rozumieć, że jesteś całkowicie do niczego?


Odkąd poznałam Hailee Steinfeld w filmie Zacznijmy od nowa (recenzja klik), a później w Pitch Perfect 2 (recenzja klik) dosłownie zakochałam się w jej grze aktorskiej i z wielką niecierpliwością czekałam na kolejną produkcję z jej udziałem. Nic więc dziwnego, że bardzo chciałam obejrzeć właśnie The Edge of Seventeen (który niestety nie doczekał się polskiej premiery...). Zwiastun tego film bardzo mi się spodobał, a dodatkowo fakt, iż prócz mojej faworytki miałam zobaczyć tam również fantastycznego Woody'iego Harrelson'a tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że ta produkcja jest właśnie dla mnie! No i w końcu zabrałam się za oglądanie... Cóż, chyba nie było do końca tak, jak się tego spodziewałam...


Po wyglądzie Nadine podczas poznawania zwiastuna filmu myślałam, że czas akcji balansuje gdzieś na przestrzeni lat 80. - 90. Ale jak się szybko okazało taki wygląd to tylko i wyłącznie upodobanie Nadine do niezbyt modnego ubierania się, jak to stwierdził później jej nauczyciel historii. Fajnie więc, że produkcja została osadzona w teraźniejszości - przyznam, że zwyczajnie lepiej mi się to oglądało. Tak więc główną bohaterką jest Nadine. Na samym początku poznajemy krótką historię jej życia związaną z zawieraniem znajomości z innymi dziećmi, itp. Dowiadujemy się, że już od wczesnych lat była ona dzieckiem dość specyficznym (pamiętna scena w aucie) i gdy już powoli skreśliła możliwość prowadzenia zwyczajnego życia z przyjaciółką u boku, pojawiła się Kristy, która również była dość osobliwa, a mimo to wszyscy ją lubili. Resztę filmu oglądamy towarzysząc już siedemnastoletniej Nadine i jak się okazuje, jej życie w cale tak mocno się nie polepszyło. Miała jednak swoją Kristy i to jej wystarczało. Do czasu, gdy ta przespała się z bratem dziewczyny i w końcu postanowili być parą. 


Dla niektórych zachowanie Nadine może wydawać się bardzo dziwne, w końcu czy można się aż tak mocno obrazić na swoją najlepszą przyjaciółkę i brata za to, że zaczęli coś do siebie czuć? Gdy się jest w takiej sytuacji jak ona jest to bardzo możliwe i myślę, że zdecydowanie warto obejrzeć tą produkcję, aby to wszystko zrozumieć. Choć jak dla mnie również niektóre reakcje Nadine były nieco przesadzone, to myślę, że gdyby mnie spotkało coś podobnego, zareagowałaby w bardzo podobny sposób. Jednakże fabuła The Edge of Seventeen nie kręci się tylko i wyłącznie wokół związku brata Nadine z Kristy. Poznajemy także różne rozterki, z którymi dziewczyna musi się zmierzyć myśląc, że nie ma przy sobie nikogo, co pewnie dla każdego z nas byłoby trudne.

Film ten należy do dramatu, swobodnie możemy znaleźć tutaj jednak wiele elementów komedii w dużej mierze ukrytych właśnie w osobie Nadine, czy jej nauczyciela pana Brunera. Jest to moim zdaniem świetne odświeżenie dla dość ciężkiego i trudnego miejscami tematu, gdyż choć wiele razy dostrzegamy tu prawdziwy problem, podchodzimy do niego z humorem i z wielkim dystansem. Mi bardzo się to spodobało i chętnie obejrzałabym więcej takich produkcji.


Nie mam żadnego zastrzeżenia co do gry aktorów. Hailee i tym razem bardzo mi się spodobała - to między innymi dzięki niej film ten zyskał swój wyjątkowy klimat i jestem pewna, że gdyby w postać Nadine wcielił się ktoś inny, produkcja ta wiele by straciła. Dalej mamy Woody'iego Harrelson'a, który w The Edge of Seventeen pełnił rolę tylko bardzo przyjemnego i zabawnego dodatku. Dobrze, że twórcy nie zdecydowanie się poświęcić jego postaci więcej postaci, gdyż wówczas mogliby zdecydowanie przedobrzyć, a tak okazał się być idealną wisienką na torcie. Strasznie dziwną postacią był dla mnie za to Erwin, czyli nowo poznany kolega Nadine. To właśnie słowo dziwny pasuje do niego moim zdaniem najlepiej. Czuję ogromny niedosyt w stosunku do niego, gdyż mimo wszystko pełnił on na prawdę dość ważną rolę w całej produkcji, to jednak było go tam strasznie mało i miejscami można by się było zastanawiać, co on tam w ogóle robi. Pojawiał się po prostu i znikał, nie dało się go zbytnio poznać i to bardzo mi przeszkadzało. Takich postaci w całym filmie było jeszcze kilka, jednak to własnie ten nieszczęsny Erwin najbardziej zapadł mi w pamięć. Szkoda, że został przedstawiony tak jak został - gdyby zdecydowano pociągnąć się jego wątek w nieco inny sposób film mógłby być o wiele lepszy.


Przechodząc więc do podsumowanie, The Edge of Seventeen to dobry film i przyjemnie mi się go oglądało, jednak znalazłam w nim kilka niedociągnięć, które mi osobiście przeszkadzały i mocno zaniżyły moją ocenę całości. Choć świetnie się przy nim bawiłam i z całą pewnością jeszcze nie raz do niego wrócę, to liczyłam na coś troszeczkę lepszego przez co jestem nieco zawiedziona. Tak czy siak jednak polecam wam tę produkcję, gdyż można się z niej bardzo wiele nauczyć. W końcu nasze życie zależy tylko i wyłącznie od nas i to my odpowiadamy za ego ukształtowanie. Możemy zrobić dosłownie wszystko, jeśli tylko będziemy tego chcieć!


piątek, 15 maja 2015

[30] FILMOWO: Pitch Perfect 2

https://www.youtube.com/watch?t=47&v=BQpUcV0RG58
Tytuł oryginału: Pitch Perfect 2

Reżyseria: Elizabeth Banks

Scenariusz: Kay Cannon

Na podstawie: Mickey Rapkin "Pitch Perfect: The Quest for Collegiate A Cappella Glory"

Gatunek: Komedia, Muzyczny

Czas trwania: 1 godz. 55 min.

Premiera: 15 maja 2015 (Polska), 7 maja 2015 (świat)

Produkcja: USA

Obsada: Anna Kendrick, Rebel Wilson, Hailee Steinfeld, Elizabeth Banks

Ocena: 10/10 (a nawet więcej!)

Klikając w okładkę filmu zostaniesz przeniesiony do jego zwiastuna na youtube.com

Po wygraniu Krajowych Mistrzostw grup a capella The Barden Bellas zyskują wielką sławę i stają się ikoną chórów a cappella w USA. Ich kariera rozwija się i zachowują tytuł jeszcze przez trzy kolejne lata. Wszystko układa się dobrze do feralnego występu dla prezydenta Baracka Obamy. Przez jeden błąd cała ich kariera wisi na włosku. Dostają zakaz występów i rekrutowania nowych sióstr. By odzyskać twarz dziewczyny muszą wygrać Światowe Mistrzostwa grup a cappella w Kopenhadze. Czy uda im się oczyścić imię osiągając tytuł tych najlepszych?


Pierwsza część Pitch Perfect dosłownie mną wstrząsnęła. Pokochałam ją całym sercem i przyznam się, że mogłabym oglądać ją codziennie (recenzja tutaj). Stał się jednym z moich ulubionych filmów, a covery piosenek towarzyszą mi do dziś. Nie mogłam po prostu doczekać się kontynuacji. I gdy w końcu nadszedł ten dzień nie posiadałam się ze szczęścia (świadkiem jest moja przyjaciółka, która musiała mnie wówczas znosić :D ). Pewnie jak już się zdążyliście domyśleć filmem jestem po prostu oczarowana. Nie znajduję odpowiednich słów, które byłyby w stanie wyrazić to co czuję.


Widać sporą różnicę pomiędzy Pitch Perfect a Pitch Perfect 2 jeśli chodzi o samą produkcję. Jest ona zrobiona z większym rozmachem i można spotkać tam kilka na prawdę niesamowitych osób. Mam tu na myśli samego prezydenta USA Baracka Obamę z żoną oraz Snoop Dogga! Nie oznacza to, że film, jak większości przypadków się to zdarza, jest słaby. Tu ta zasada się nie sprawdza. Film jest po prostu fantastyczny, a Elizabeth Banks w roli reżysera spisała się wprost niesamowicie. Za wykreowanie tak udanej kontynuacji należą jej się wielkie brawa!


Na uznanie zasługuje również sam soundtrack filmu. Piosenki wykonywane zarówno przez The Barden Bellas jak i te pozostałe są niesamowite. Idealnie dobrane i zmiksowane a także perfekcyjnie zaśpiewane. Na pewno na długo zagoszczą na mojej playliście. Co do aktorów to nie mam im nic do powiedzenia. Każda postać została idealnie wykreowana i przedstawiona. Jak było w przypadku pierwszej części i tu moją faworytką została niezastąpiona Gruba Amy zagrana przez Rebel Wilson. Poznaliśmy tu też wiele innych ciekawych postaci, które również wiele wniosły swoją osobą do fabuły. 


Film z całą pewnością przypadnie do gustu fanom pierwszej części. Będziecie mogli znaleźć tu mnóstwo niesamowitej muzyki a capella oraz niesamowity humor. Myślę też, że na pewno przypadnie do gustu fanom tego typu gatunku. Ja ze swojej strony mogę was tylko jak najbardziej zachęcić do obejrzenia go. Jest po po prostu niesamowity i gdyby ktoś zaproponował mi go obejrzenie jeszcze raz teraz zgodziłabym się bez wahania :D


PITCH PERFECT:
pitch perfect | pitch perfect 2 | pitch perfect 3
Copyright © 2014 About Katherine
Designed By Blokotek